czwartek, 22 listopada 2012

Od Atlantydy- historia z dawnego życia.

Uciekałam jak najdalej się dało... Nie mogłam w to uwierzyć. Mój mąż zbuntował przeciw mnie całą watahę i zostawił. Wiedziałam, że tak będzie...Jak tylko dowiedział sie o ciąży zostawił mnie. Zmęczona biegiem zwolniłam i trafiłam na fioletową wilczycę. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć zemdlałam. Obudziłam się w jakiejś jaskini. Nie wiedziałam co się stało. Po chwili usłyszałam głosy w mojej głowie.
-,,Idź za mną. Będziesz bezpieczna. Nie bój się".-po chwili odezwał się drógi głos:
-,,Idź za mną. Będziesz mądra. Nie lękaj się"-poznałam te głosy. To Demeter i Atena kłóciły się o to która ma być moją opoiekunką. Kiedy odzyskałam świadomośc zdeczydowałam, że wybiorę obie. Podczas tej rozmowy do jaskini weszła jakaś samica i powiedziała:
-Nie wiem czy ci wiadomo ale jesteś w 9 miesiącu ciązy...
-Tak wiem...-powiedziałam wstałam i już miałam wyjść kiedy mnie zatrzymała.
-Może dołączysz do mojej watahy?
-Chętnie ale nie wiem jak ci na imię.-powiedziałam niepewnie.
-Rose.Samica alfa.-po tych słowach natychmiast ukłoniłam się w pasie. Rose rozmawiała ze mną jeszcze przez chwilę a potem dołączyłam do watahy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz