Operacja dobiegła końca. Mogłem sam chodzić lecz sprawiało mi to wielki
ból. Bawiło mnie zachowanie Damona. Zazdrośnik! Najwyraźniej dziewczyny
wolą takich jak ja. Poszedłem do Minerai. Kiedy weszłem do jaskini alf,
Minerai przytuliła mnie mocno.
- Dobrze że nic ci się nie stało! - powiedziała.
- Mi się nigdy nic nie stanie! I zawsze wrócę. - przytuliłem ją mocniej.
Przytulaliśmy się przez chwilę, dopuki nie spostrzegłem że obserwuje nas Kan.
Puściłem Minerai.
- A aaa, cz... cześć Kan. M... my tylko.... - mówiłem lecz język mi zdrętwiał.
- Nie nie!! Spoko, nie przeszkadzajcie sobie. - zaśmiał się Kan.
Odwróciłem się do Minerai.
- Przejdziemy się? Jeżeli masz czas. - zapytałem.
- Czemu nie. - odpowiedziała.
Usłyszałem jeszcze cichy śmiech Kana i skierowałem się do wyjścia.
(Proszę, dokończ Minerai albo ktoś inny (np. Kan)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz