czwartek, 26 lipca 2012

Od Lovly

Podczas przerwy w moich zajęciach przyuczających do zawodu strażniczki spotkałam nowego ucznia naszej szkoły.
Był nim uroczy wilk o imieniu Alex. Znalazł go rannego mistrz watahy. Alex chciał zapoznać się z regułami i zasadami szkoły, nauczycielami i uczniami.Najpierw podszedł do mnie:
-Cześć śliczna.Jestem Alex, nowy członek watahy.
-Hej.Jestem Lovly -odparłam.
-Ile masz lat?-zapytał
-1,5 roku ,a ty? zadałam nieśmiało pytanie.
-Ja też- powiedział Alex.
-Mam nadzieję że będziemy w tej samej grupie-powiedział z uśmiechem
-Ja również - powiedziałam zawstydzona i uśmiechnęłam się.
Naszą rozmowę przerwał głos mistrza który rozkazał zebrać się na zajęcia.Przez cały dzień myślałam o uroczym wilczku , którego spotkałam w szkole.Pół nocy nie spałam.Rano ciężko było mi wstać do szkoły co zbytnio nie podobało się mojemu bratu  i jego żonie . Pzywykłam do tego, bo od śmierci rodziców to oni się mną zajmują no i Jenna.Oczywiście przy śniadaniu przeszkadzała mi banda rozwydrzonuch bahorów latarących po całej jaskini. Jedynie Lili mi nie przeszkadzała.Ja  tych dzieci nie znoszę! A jak na któreś nakrzyczę to od razu z bekiem do mamy.Bella razem z Shonem i Jenną jak zwykle prawią mi kazania na temat wytrząsania się nad młodszymi.Zawsze to ja jestem ta zła.Chociaż Jenna mnie rozumie.Clowy jest nie do zniesienia. Jak się nie bije z Shadowem to płacze.I tak ciągle jest uparta i wredna. W sumie Shadow nie lepszy. On nigdy nie ustąpi.Ma prawdziwą duszę wojownika.Ale go rozumiem.To chłopak.
Ale wracając do sedna.Po wyjściu z jaskini udałam się prosto do szkoły. W zasadzie żadna to szkoła. Tylko jaskinia mistrza ale ogromna. Każdy wilk z naszej watahy uczył lub uczy się tu. Oprócz szczeniąt. Ale Shadow za pól roku już zacznie tu uczęszczać.Jak ja zazdroszczę Lili. przez najbliższe 11 miesięcy nie wstąpi w progi szkoły.Ale wracając po raz setny do sprawy Alexa.Spotkaliśmy się w szkole na zajęciach.Ja rozmyślając całą drogę do szkoły o Alexie spóźniłam się na zajęcia.U mistrza jest to nie dopuszczalne więc czekał mnie szlaban.Shon na pewno się wkurzy. Ciągle powtarza że ze mną coś nie tak Jenna próbuje mu wytłumaczyć że dorastam ale to nie skutkuje.Bella  jest prawie jak wróg. Ona widzi we mnie tylko zło.Clowy też.Ona zawsze robi na chorobę , ale mama jej broni.Nic dziwnego Bella jest taka sama jak jej złośliwa córeczka.A Shon słucha Belli i jest taki naiwny.Jenna jedyna mnie rozumie. No i ciocia Lucy  - stara przyjaciółka mamy.
Poraz milionowy wracając do sprawy Alexa. Siedziałam obok niego . A na najbliższej przerwie po 1 połowie zajęć rozmawialiśmy. Zaprosił mnie na spacer i poprosił abym oprowadziła go po okolicy.Nic nie obiecywałam bo spodziewałam się szlabanu. Po szkole miałam zamiar zajść do cioci Lucy żeby opowiedzieć jej o moich stosunkach z Shonem. Pewnie nie będzie zachwycony że mieszam w nasze sprawy starą ciotkę, ale nie miałam wyjścia.Od razu po zajęciah wstąpiłam do cioci i opowadziałam o moim kłopocie.Obiecała się tym zając i porozmawiać z Shonem.Jak wróciłam do domu szykowała się awantura.
-Nie dość , że spóźniłaś się do szkoły to wracasz do domu po nocy i na obiedzie cię nie było- wrzeszczał Shon.
-Martwiliśmy się o ciebie - ciągnęła Jenna.
-Wiem.przepraszam.- powiedziałam zapłakana
- A gdzie się szwendałaś moja panno do tej pory?zapytała zaciekawiona Bella.
-Byłam u cioci Lucy.-wyszlochałam.
-A po co lazłaś do tej staruchy?-ciągnęła złośliwie Bella.
-Miałam swoje powody- wyszeptałam.
-Masz szlaban moja panno do końca tygodnia.-Powiedział Shon.
-Bella ,skarbie podaj małej kolację.
-Jak sobie życzysz - odpowiedziała niosąc talerz smakołyków.Po czym zawołała dzieci i wszyscy zasiedli do kolacji.Po posiłku poszłam do swojej pieczary. i zamknęłam się.Całą noc płakałam. Nie wpuszczałam do pokoju nikogo oprócz Jenny. Ona jedyna mnie rozumie.Nazajutrz z samego rana odwiedziła nas ciocia.Zaraz po jej wizycie czekała mnie rozmowa z Shonem.Wyjaśniliśmy sobie wszystko.Shon obiecał,że porozmawia z Bellą i Clowy.A po za tym cofną mi szlaban i mogłam iść na spacer z Alexem!:) Byłam szczęśliwa.Ale jeden warunek musiałam spełnić Nigdy więcej spóźniania się do szkoły, ani na obiad albo wracania na samą noc.No i bez pozwolenia odwiedzania po szkole kogokolwiek. A o spacerze napisze potem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz