sobota, 28 lipca 2012

Od Wizarda-Rose

Po spotkaniu z Rose na wzgórzu, poszedłem upolować coś na obiad. Nie byłem zbyt głodny, więc zadowoliłem się zającem.
-Rose jest piękną wilczycą, tylko jak ja jej powiem że jestem w niej zakochany?Jeszcze nikomu tego nie mówiłem.- myślałem.
-To taka piękna i mądra wilczyca-nurtowały mnie myśli.
Poczułem zmęczenie więc położyłem się i zasnąłem...
Miałem piękny sen razem z Rose biegaliśmy beztrosko po magicznej łące. Niczym się nie przejmowaliśmy. Nagle przebudziłem się, spojrzałem która godzina. Dochodziła północ.
-Rose pewnie już na mnie czeka!- krzyknąłem i pobiegłem na magiczną łąkę.
Miałem rację Rose czekała tam na mnie. W świetle księżyca wyglądała jeszcze piękniej niż zwykle. Poczułem skurcz w żołądku. Jeszcze nigdy się tak nie czułem.
-Roso!- krzyknąłem, wtedy Rose zwróciła głowę w moim kierunku i podeszła do mnie.
-Tak?
-Ja...chciałem ci powiedzieć...że- nigdy się tak nie jąkałem.
-Bądź mężczyzną Wizard po prostu jej to powiedz- pomyślałem.
-Roso, ja... kocham cię- szepnąłem jej do ucha.
-Ja ciebie też- szepnęła do mojego ucha.
Po tych słowach pocałowaliśmy się, miał to być krótki pocałunek a stal się czuły i namiętny.
-Czy bedziesz moją partnerką?
-TAK!!!- krzyknęła po czym rzuciła mi się na szyję.
Byłem szczęśliwy jak nigdy dotąd, objąłem ją a ona pocałowała mnie w policzek. Poszliśmy nad jeziorko, było to najbardziej romantyczne miejsce jakie kiedykolwiek widziałem. Nad krystaliczną wodą latały tysiące kolorowych świetlików. Resztę nocy spędziliśmy razem nad tym właśnie jeziorkiem. Gdy zbliżał się ranek odprowadziłem Rose do jej jaskini.
[dokończ Rose]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz