Alex przyszedł po mnie ok. godziny 15:00 żebym zdążyła powiedzieć
Jennie.Bella była z Clowy i Shawem u swojej matki w górach.Cieszyłam się
że ona i bachory przynajmniej na jakiś czas się ode mnie odczepią.Shon
miał poobiednią drzemkę a Jenna zajmowała się małą Lili.Pozwoliła mi iść
na spacer.Alex był taki romantyczny.Przyniósł dla mnie i Jenny górską
różę.
- hejka, gotowa już jesteś?-zapytał
-naturalnie ze tak-odparłam.
-no to ruszajmy -powiedział z uśmiechem.
-na
początku pokażę Ci jaskinię narad.Mój brat zawsze tu spotyka się z
mistrzem , szamane i innymi dziwnymi wilko-typami. Tam szkoła, ale to
już wiesz.Gabinet szamana -pokazałam łapą.
-Ciiiii, nic nie słyszysz?-zapytał zaskoczony.
-nie ,a to źle?-powiedziałam nieco zdziwiona.
-bardzo!- wykrzyknął Alex.
-Nie
doceniasz śpiewu ptaków, brzęku pszczół i swojego pięknego
głosu-ciągnął.Nagle zbliżył się i obiął mnie. Przy nim czuję się zawsze
bezpieczna.Szliśmy dalej i dalej, w głąb lasu.Nagle usłyszałam wark
jakiegoś groźnego zwierzęcia. To była groźna wilczyca z obcej watach.
rzuciła się na mnie jak na swój pokarm.Alex odepchnął ją z całej
siły.Próbowałam uziemić wroga moimi mocami , ale żadna nie
skutkowała.Alex krzyczał żebym uciekała ale nie mogłam zostawić go
samego. Pobiegłam po pomoc ile sił w nogach.Wbiegłam do mojej jaskini i
szukałam Shona.znalazłam go w sypialni jak czytał Lili książkę bo Jenna
poszła do przyjaciółki poprosiłam go o pomoc. Gdy usłyszał co się stało
natychmiast zerwam się i ruszył w stronę lasu. Modliłam się o to by ta
wściekła bestia nie zrobiła Alexowi krzywdy.Ale on był nieśmiertelny.Ja
zostałam w jaskini razem z małą.PO 10 min. Shon wrucił z rannym Alexem
na rękach.
- To nic takiego ale wściekła wilczyca użyła czaru osłabienia i Alex może stracić swoją nieśmiertelność.
-To straszne- pomyślałam.
<ciąg dalszy Alex>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz