niedziela, 30 września 2012

Od Sayony


Po rozmowie z Riverem zadowolona poszłam zapolować. Cieszyłam się, że River zaczął normalnie ze mną rozmawiać i w ogóle stał się milszy niż zwykle.
Powoli biegałam po lesie i polowałam na króliki, bo było ich mało, a bardzo lubiłam ich mięso. Więc gdy upolowałam zadowalającą ilość, zaczęłam wracać do domu. I wtedy to się stało, usłyszałam bicie serc za plecami, więc się odwróciłam, i to był mój błąd. Stało przede mną 13 zmiechów. Wygląd miały najróżniejszy: od krokodylich-świń, przez koto-psy, po wilcze-tygrysy. Tych ostatnich było najwięcej, były też najpotężniejsze, bo część z nich miała magiczne korzenie.
Gdy wilki skradały się do mnie nie mogłam zapanować nad głosem. Telepatycznie wzywałam Damona i Rivera, ale wiedziałam, że nie zdążą.
-Jak ludzie mogą nas tak wykorzystywać?- Szeptałam do siebie, uciekając.- Czary nie zdadzą się przy takiej liczbie napastników, ale może ich spowolnię.
To mówiąc rzuciłam w nich drzewami, które wyrwałam z korzeniami. W ich stronę zaczęły lecieć kamienie. Zmiechy wystraszone uciekły.
-Hur...- Zaczęłam, ale mina mi zrzedła. Nade mną stali ludzie. Złapali mnie, gdy straciłam przytomność.

****************************************************************************

Obudziłam się w klatce. Było ciemno i zimno. Zobaczyłam ruszający się obok kształt, więc poderwałam się na równe nogi.
-Spokojnie.- Usłyszałam.- Nic ci nie zrobią. Świętują teraz swoje udane "polowanie".
Z cienia wyszła wymęczona, kulejąca na prawą łapę samica, z zakrwawionymi oczami, krwią lejącą się z wciąż otwartych ran.
-Jezu, co ci się stało?- Spytałam. Ona odpowiedziała:
-Tak nas tu traktują, jeśli nie spełniasz ich warunków. Widzisz, gdy tu dotarłam byłam brzydka, ale to nie była moja wina. Po prostu nie odziedziczyłam po matce urody, tylko rozum. Więc zrobili ze mnie królika doświadczalnego. Współczuję ci.
-Czemu?
-Bo jesteś ładna. A oni takich potrzebują. Używają ładnych samic i potężnych samców do reprodukcji.
Byłam w szoku, nie mogłam wydusić z siebie słowa. REPRODUKCJA?! PO MOIM TRUPIE!
-Radzę ci, odpuść sobie.- Rzekła samica.- Oni słowa: "PO MOIM TRUPIE" traktują poważnie.
-A niech to.- Stwierdziłam i odeszłam w drugi kąt klatki i myślałam: "River, Damon, ktokolwiek. Pomóżcie! River, Damon..." i tak w kółko. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.



C.D. River, Damon, proszę dokończcie.

sobota, 29 września 2012

Od Wizarda- c.d. historii Rose

-Rose, kochanie ja kocham tylko ciebie.- powiedziałem i przytuliłem ją.- Dlaczego myślisz że kocham JĄ.
-Ja...bo...- powiedziała i wtuliła się we mnie.
-Już dobrze, już po wszystkim. Gdy tylko odzyskam siły rozprawię się z Amber.
-Proszę, możesz o niej nie mówić? Chciałabym zapomnieć o niej.
-Może, przejdziemy się na spacer?- spytałem.
-Pewnie, bardzo chętnie.- odpowiedziała swym słodkim głosem Rose.
(dokończ Rose)

piątek, 28 września 2012

Towarzyszka Damon'a- Electras

Electras



Imię: Electras (w skrócie Ellie lub Elec)
Wiek: nieznane
Płeć: samica
Moce: 4 żywioły, często rozmawia z demonami i aniołami dzięki czemu zwykle może zapobiegać katastrofą
Charakter: miła, opanowana, zabawna, romantyczna, zrobi wszystko dla Damona i jego wybranki
Partner: szuka, podobają się jej Yader i Tio
Właściciel: Damon

Od Rivera-c.d.op. Sayony


- Masz rację. - odpowiedziała Sayona.
- Tak. Postaram się zmienić. - powiedziałem. - Może być ciężko.
- Dasz sobie radę. - poklepała mnie po ramieniu.
- Dzięki. - odpowiedziałem. - Pozdrów tego nowego Damona.
- Jasne.
Sayona odeszła.
Chwyciłem kamień, po raz kolejny rzuciłem nim w drzewo i poszedłem nad wodospad.

Od Alice

Gdy przyszłam rano do pracy zobaczyłam zapłąkaną Shennę siedzącą w kącie. Podeszłam i  zapytałąm:
-Co się stało?
-Nikt mnie nie chce zaadoptować.- odrzekła i wybuchła płaczem.
-Ale nie płacz- powiedziałam i pogłaskałam ją po głowie.- Wszystko się ułoży...
Spojrzała na mnie swoimi zapłakanymmi oczami. Nagle mnie olśniło.
-A może chcesz ze mną zamieszkać...
-Jasne że tak!- wykrzyknęla uradowana.
-Dobrze dzisiaj możesz ze mną wrócić do mojej jaskini.
(dokończ Shenna)

czwartek, 27 września 2012

Od Sayony- c.d.op. Rivera


Gdy byłam w swojej jaskini i opatrywałam rany Damona, do drzwi ktoś zapukał. Wyczułam, że to River.
-Czego tu chcesz?- Spytałam poirytowana. "Świetnie, mam dziś kółko wkurzających mnie osób: River, Damon, i jeszcze te zmiechy w lesie" pomyślałam, a na głos dodałam: Odejdź River!
- A mogę cię chociaż przeprosić?
- Odejdź!- Wrzasnęłam. Rzucałam wszystkimi przekleństwami jakie znałam, zła że Damon wszystko widzi. W końcu River odszedł.
-Nie powinnaś była tak go traktować.- Stwierdził stając za moimi plecami i głaszcząc mi włosy.- Musisz się uspokoić.
-A ty skąd to wiesz? Znalazł się opiekuńczy wilczek!- Odparowałam i wybiegłam z jaskini. Damon miał rację, zachowałam się paskudnie, ale byłam zbyt uparta, żeby się do tego przyznać. Po paru minutach znalazłam go. Rzucał czym tylko mógł w drzewo przed nim, z furią o jaką bym go nie podejrzewała. Podeszłam bliżej.
-Słuchaj River, przepraszam, że cię nie wpuściłam. Po prostu za dużo miałam dzisiaj wrażeń i po prostu...- Zaczęłam, ale stwierdziłam, że łatwiej będzie mu to pokazać. Wysłałam mu obraz naszej dwójki kłócącej się, flirtu z Damonem i ataku zmiechów. W końcu te najgorsze negatywne emocje opuściły mnie.
-Takie coś biega po naszym lesie?!- Spytał, a po chwili dodał:- Nieważne. To ja powinienem był cię przeprosić Sayono.


C.D. River

Od Rivera

Po kłótni z Sayoną wróciłem do domu. Na początku byłem obrażony na cały świat ale doszłem do wniosku że to ja jestem wszystkiemu winien. Sayona ma rację. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi. To dobry moment. Zmienie się. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem Rukię. Już miałem warknąć "Czego chcesz?" ale przypomniałem sobię przysięgę.
- Witaj River, mam takie pytanko wiesz gdzie może być Len? - zapytała.
- Widziałem go parę dni temu, ale gdzie jest teraz nie wiem. Wyślę Kaazara na poszukiwania i sam też się rozejżę.
- Dzięki. Lepiej żeby się znalazł. - odpowiedziała
- Napewno wróci gdziekolwiek jest.
Kiedy Rukia odeszła ja wysłałem Kaazara i sam poszedłem do Sayony. Po drodzę ćwiczyłem co mam powiedzieć. Ale skoro kiedyś przeprosiłem Minerai to czemu nie Sayonę. Stanąłem przed jej drzwiami. Zapukałem. Nie otworzyła.
- Odejdź River! - usłyszałem głos ze środka jaskini.
- A mogę cię chociaż przeprosić?
- Odejdź!
No i obrzucaliśmy się tak ciętymi ripostami przez drzwi.
- Słuchaj, źle zrobiłem! Przepraszam cię, masz rację! To ja jestem ten ZŁY! Przykro mi! I jeszcze raz przepraszam! - rzuciłem i odeszłem mocno stawiając łapy o ziemię.

<Sayona, dokończ>

Od Damona- c.d. historii Sayony


   
-Witaj, jesteś sama?- Spytałem. Samica była dość ładna, z lśniącym futrem. Kiedy do niej mówiłem, wyglądała na speszoną.
-Witaj. Nie powinno interesować cię z kim tu jestem.- Odgryzła się. "Będzie zabawa" pomyślałem. Samica wzdrygnęła się i spytała:
-Kim jesteś?
-Damon, do usług.- Powiedziałem z ukłonem.
-Ta, jasne.- Prychnęła. Uśmiechnąłem się.
-Mogę poznać twoje imię?
-Jeśli musisz.- Westchnęła.- Jestem Sayona.
-W skrócie Say?- Zagadnąłem.
-Tak mówi do mnie tylko starszy brat.- Powiedziała i zaczęła odchodzić. Pobiegłem za nią.
-Ej, nie zostawiaj mnie samego. Nie lubię samotności.
-A ja namolnych wilków.- Stwierdziła, dalej idąc w swoją stronę.
-To tak jak ja.- Odparłem entuzjastycznie, łapiąc ją za łapy i zmuszając ją do patrzenia na mnie.- Zapolujesz ze mną? Proszę.
-Nie odpuścisz sobie?- Upewniła się.
-Ani mi się śni.
-Dobra, jedno polowanie i dajesz mi spokój, jasne?
-Oczywiście.- Odpowiedziałem z uśmiechem.
Pobiegliśmy w głąb lasu i przyczailiśmy się. Wyczułem stado jeleni. Jednocześnie rzuciliśmy się na tego samego jelenia. Gdy go zabiliśmy, Sayona powiedziała:
-Jak go dzielimy? Był remis.
-Hm, nie jestem szczególnie głodny. Jeśli chcesz, to możesz go sobie zostawić.
-Naprawdę? To bardzo miło z twojej strony, ale mam jak go zabrać. Jest za ciężki.
-Pozwól, że pomogę.- Powiedziałem szarmancko i zawołałem swoją przyjaciółkę-smoczycę, która wzięła jelenia na swój grzbiet.
-Wow, ale piękna smoczyca. Jest twoja?
-Owszem. Nazywa się Electras- Zbliżyłem się do Say jeszcze bardziej, tak , że prawie stykaliśmy się głowami.- Słuchaj, Sayona...
Przerwał mi głośny ryk Elec. Zewsząd zaczęły dobiegać nas odgłosy łap. Przed sobą ujrzeliśmy pięć wilczurów z zakrwawionymi pyskami.
Sayona z zaciekawieniem na twarzy przyglądała się im, po czym stwierdziła:
-To zmiechy. Takie mieszanki wilków z czymś innym. Ludzie je stworzyli. Nie trudno je pokonać.- I zaczęła coś mówić w nieznanym mi języku. Nagle zebrał się porywisty wiatr i przed nami stał wielki, niebieski smok.
-W czym mogę pomóc, Sayono?
-Odwróć się i pozbądź się ich, Dust.- Rzekła beznamiętnie. Smok wydał z siebie parę dźwięków i wilki zawyły i zniknęły.
-Dziękuję za pomoc.- Powiedziałem z Sayoną jednocześnie. Dust ukłonił się i odleciał. Wilczyca obróciła się w moją stronę.
-Należysz do jakiejś watahy? Przydałby ci się lekarz.
-Niestety nie, a ty?
-Chodź za mną.- Powiedziała i poszła powoli na północ. Ruszyłem za nią.
Dotarliśmy do jakiejś jaskini.


C.D. Sayona, dokończ

środa, 26 września 2012

Nowy wilk- Damon

Damon


imię: Damon
status: wojownik - tropiciel - szpieg
wiek: 3 lata (nieśmiertelny)
płeć: samiec
moce: 4 żywioły, telekineza, telepatia, przewiduje przyszłość, wysysa moce z innych wilków i je przejmuje, hipnoza
partnerka: podoba mu się Sayona
dzieci: nie ma
rodzeństwo: zostało zamordowane przez ludzi
jak tu trawiłeś: poszedłem z Sayoną do jej jaskini i zostałem w watasze
charakter: arogancki, zadziorny, odważny, pewny siebie, stanowczy, potrafi jednak być opiekuńczy

Od Sayony- c.d. opowiadania Rivera


   
-Nie wiesz, że nie ładnie podsłuchiwać?- Powiedziałam, denerwując się.- Po prostu jestem w watasze od niedawna, a ty od razu traktujesz mnie z góry. To nie fair! Nie każę zmieniać ci charakteru, ale nie musisz traktować mnie jak śmiecia!
Czekałam na jego reakcję, wilk wyglądał jakby musiał przetrawić moje słowa. Zirytował mnie, więc już chciałam iść, gdy odezwał się:
-Słuchaj Sayona, ja po prostu taki jestem, jasne?- Zaczął, ale mu przerwałam:
-Odpuść sobie! Dla twojej wiadomości, ja też posługuję się telepatią, ale nie podsłuchuję cudzych myśli dla przyjemności.- Powiedziałam, wysyłając myśl do Dust'a, żeby po mnie przyleciał, bo z wściekłości nie mogłam ustać w miejscu. "Jeszcze pobiegłabym na teren ludzi" pomyślałam "To nie skończyłoby się dobrze".
-Mogę cię odprowadzić, żebyś sobie czegoś nie zrobiła...
Miałam dość. Popatrzyłam na samca i odrzuciłam go telekinezą do tyłu.
-Nie zostanę z nim ani chwili dłużej.- Szeptałam do siebie, gdy wbiegałam do lasu. Zatrzymałam się pod starym dębem, kiedy zauważyłam, że ktoś mi się przygląda.
-Witaj, jesteś sama?


C.D. Ja, nieznajomy lub Rivier

Od Rukii

Minęło kilka dni. Dawno nie widziałam Len'a co mnie trochę zmartwiło. W końcu jestem jego partnerką i chciałam wiedzieć dlaczego go nie widuję. Poszłam do River'a bo ponoć on ostatni go widział. Zapukałam do drzwi. Na szczęście był i mi otworzył.
-Witaj River, mam takie pytanko wiesz gdzie może być Len?

<River dokończ, proszę>

Od Hei'a

Przechodząc lasem i i recytując w myślach ślady różnych eliksirów zauważyłem kilka wilków. Podszedłem więc się przywitać. Kiedy byłem kilka metrów od nich powiedziałem:
-Cześć, co robicie?
-Cześć-odpowiedzieli.
-Mam na imię Hei i jestem nowy, a wy?-przedstawiłem się i zapytałem.

<niech ktoś dokończy proszę>

Nowy wilk - Hei




















imię:  Hei
status: Woodo (Czarownik)
wiek: 3 lata (nieśmiertelny)
płeć: samiec (basior)
moce:Telepatia, czarna i biała magia, teleportacja
partner/partnerka: szuka
dzieci: nie ma
rodzeństwo: Rukia (lecz ona nie wie , że przeżyłem, myśli , że tylko jej z całej watahy udało się uniknąć śmierci )
jak trawiłeś/trawiłaś tutaj: Po nieudanej teleportacji odnalazłem watahę i postanowiłem w niej zostać, bo czemu by nie, jestem niezależny.
charakter: Miły, niezależny, czasami bywa tajemniczy ale na ogół szczery i spokojny basior lubiący przygody
Właściciel: Tobka

Towarzysz Kasima i Anaji- Vader

Vader

        
   
Imię: Vader
Wiek: nie wiadomo (młody)
Płeć: samiec
Moce: Panuje nad drzewami, rozmawia z nimi, latanie, zianie ogniem i plucie jadem, śmiertelne pszeszywanie dusz.
Charakter: Zadziorny, odważny, życzliwy, nieobojętny na cudzą krzywdę, niedoświadczony.
Partner: Szuka, ale nie jest najlepszy w podrywaniu.
Właściciel: Kasim i Anaja (Indiana Jones* )

Od Kasima


W watasze było nam bardzo przyjemnie. Anaja powiedziała mi że River to nasza rodzina. Ucieszyłem się że mam brata (a właściwie wujka). Pewnego słonecznego dnia poszłem na spacer. Po drodze zobaczyłem pana Wizarda z Blue, Zeneth z Falon, Sayonę z Dust'em, Rivera z Kaazar'em i Dżeka z Tio. Wróciłem do jaskini.
- Anaja! Dlaczego wilki mają takie dziwne stworzenia? - zapytałem.
- A bo co? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- No bo niektóre mają smoki albo feniksy, a jeszcze inne...
- Ok, ok! To są ich towarzysze. Tacy przyjaciele. Wilki się nimi opiekują...
- Ja też chcę takiego! - przerwałem jej. - Najlepiej smoka!
- No nie wiem... Nawet nie wiem jak je znaleść.
Popatrzyłem na nią słodkimi oczami.
- Znajdę ci jakiegoś. - powiedziała i pogłaskała mnie po głowie.
Lecz mijały dni a ja nadal nie miałem smoka. Anaja przestała już szukać. Chodziłem smutny po lesie. Nagle z drzewa spadło małe zwierzątko. Było pokryte łuską a na głowie miało rogi. Najdziwniejszą rzeczą był fakt że stworzenie miało skrzydła.
- Smok! - wykrzyczałem. - Nareszcie smok!
Wydawało mi się że smok uśmiechnął się do mnie. Był 3 razy większy ode mnie jednak ani trochę się go nie bałem. Zaprowadziłem go do jaskini. Już z progu usłyszałem uwagi:
- Kasim, coś ty tu przyniósł?! - wrzasnęła Anaja.
- To nie coś tylko ktoś. - zwróciłem jej uwagę.
Po chwili Anaja przestała się już gniewać. Pozwoliła mi go zachować i daliśmy mu na imię VADER. Pokochałem Vadera jak brata. Anaja też.

C. D. N.

Od Rivera- c.d. historii Sayony

    
   
W końcu ustaliliśmy z Lenem że można do tropicieli dołączyć szpiegów. Poszedłem do Sayony.
- Cześć, River! Szukasz kogoś? - zapytała.
- Tak, ciebie. - powiedziałem oschle (właściwie to jestem miły tylko dla Minerai).
- Naradziliście się z Lenny'm?
- Tak. (usiadłem) Uważamy że można do tropicieli dołączyć kilku szpiegów. Ale nie za dużo bo to nie ma sensu. Jeżeli już to dać więcej atakujących. Bardziej wytrzymałych i szybkich.
- Nieźle... - powiedziała kiwając głową.
- Powiedź mi o co chodzi z tą twoją myślą: "River. Jak zawsze cichy i niemiły A ja, chodź chciałam, nie mogłam go do siebie przekoniać"? Tak mniej więcej pomyślałaś.
Popatrzyłem na nią przygotowując się do czytania w myślach. Nie lubiłem jak ktoś mnie oszukuje. Zwykle go atakuję. Ale nie odważyłbym się podnieść łapy na dziewczynę.

C. D. N.

[Sayona dokończ i odpowiedz]

wtorek, 25 września 2012

Nowa wilczyca- Alice

Alice
imię: Alice
status: wolontariuszka Domu szczenięcia
wiek: 3 lata
płeć: samica
moce: potrafi rozkochać w sobie samca, niewidzialność, panowanie nad wodą, potrafi zapanować nad drugą osobą.
partner/partnerka: nie ma
dzieci: chciałaby mieć
rodzeństwo: jest jedynaczką
jak trawiłeś/trawiłaś tutaj: Byłam w stadzie gdzie mnie nie akceptowano, czemu?Nie pasowałam do nich byli inni.Już jako dziecko mnie zostawili na pastwę losu, gdy już straciłam nadzieję, że ktoś mnie uratuję wróciła po mnie mama.Opiekowała się mną nie długo ponieważ zmarła.Szukałam domu ponad 2 lata i trafiłam tutaj.
charakter: opiekuńcza, dobra, miła, zabawowa, sprytna

poniedziałek, 24 września 2012

Od Natsu- c.d. historii Luveita


-Ok! Wiesz.... może nie dziś. Jutro wybierzemy szczenię. Kocham cię! Dobranoc!
-Mam jeszcze jedno pytanie... Chłopiec czy dziewczynka?
-Hmmm.... chłopiec, ale nie wiem jak ty Luveit?
-Chłopiec. Nauczę go polować, biegać, i oczywiście pomogę odkryć moc!
-Nie tak szybko! Pamiętaj że w adopcjach są szczenięta poniżej 2 mies. więc narazie będziesz potrzebny tylko do zabawy.
-Tak wiem. Dobranoc kochanie!
- Dobranoc!- Następnego dnia poszliśmy do adopcji.
- Popatrz Luveit.... Ile ich tu jest. Którego bierzemy?
- Wiesz jestem facetem.... i ja...ja , ty wybierz.

<Dokończ Luveit>

niedziela, 23 września 2012

Od Luveita- c.d. historii Natsu

Te pytanie trochę mnie zdziwiło.
-J..ja nie wiem...- odparłem.-A ty?
-Może po ślubie?- spytała niepewnie.
-Może zaadoptujemy jedno młode z domu dziecka, a potem dopiero będziemy mieć własne szczeniaki? Co o tym myślisz?
(dokończ Natsu)

Od Rivera- c.d.op. Minerai


- Bardzo chcę cię poślubić. Zastanawiałem się kiedy cię o to zapytać.
- Powinniśmy ustalić początkowy termin. - powiedziała Minerai.
- Nie wiem, czy chcesz ślub w zimie czy może na wiosnę. - zapytałem.
Nagle biała wilczyca poślizneła się na lodzie i wylądowała przede mną. Powoli wstała i popatrzyła na mnie. Była jeszcze nastolatką.
- Spark? - powiedziała wilczyca.
- Kto?! - zapytała Minerai.
- Kim ty jesteś? - zapytałem niemiłym tonem.
- Anaja. A ty jesteś Sparky! - powiedziała mała.
- Anaja? Ty? - powiedziałem z niedowierzaniem.
- No, jestem mała Anaja z którą się bawiłeś.
- Chyba za mocno uderzyłaś się w głowę.
- Znasz ją? - zapytała mnie Minerai która już nic nie rozumiała.
- Najwyraźniej to moja.... - zamyśliłem się.
- Kuzynka i siostra cioteczna. - dokończyła Anaja.
- Sparky to moja ksywka z dzieciństwa. - wytłumaczyłem Minerai. - A ona to moja siostra cioteczna.
Nagle trząchneła mną Anaja.
- To twoja dziewczyna? - zapytała patrząc na Minerai.
- Taaaak. - powiedziałem specjalnie wywijając wargą.
Podeszła do Minerai.
- River jest wielkim szczęściarzem! Ale nie wiem czy ty jesteś również szczęściarą.
- Co masz na myśli? River jest cudny. - powiedziała.
- No bo on w podstawówce podrywał każdą ładną wilczycę. - powiedziała bez krępacji.
- Ty! - wysyczałem - Wcale nie!
- Wcale tak! - odpowiedziała
"Wredna jak zawsze!" - pomyślałem.
Zacząłem się tłumaczyć przez ukochaną:
- Ona... To nie tak! Ona mnie po prostu nie lubi! - następnie odwróciłem się do Anaji. - Uduszę cię! - wysyczałem.
- Mam nadzieję że masz rację.
- Mam rację! To ona jest dla mnie wredna!
Kiedy odchodziliśmy odwróciłem się jeszcze do młodej:
- Z tobą policzę się później!
- Tak więc wracając do ślubu.... - zaczęła Minerai.
- Myślę że najpiękniej ślubny kobierec wygląda wczesną wiosną. - odpowiedziałem. - A ty co o tym myślisz?

[dokończ Minerai]

Od Minerai- c.d.o. Rivera


-Dlaczego w ogóle zechciałaś mnie przywitać kiedy Wizard... znaczy twój tata przyprowadził mnie do jaskini?
-.Z uprzejmości i z ciekawości po prostu.-odpowiedziałam.
-. Co pomyślałaś o mnie kiedy mnie pierwszy raz zobaczyłaś? Tylko szczerze!
-. Ciekawe jaki jest ten nowy.
-. Dlaczego zgodziłaś się chodzić ze mną?
-Bo... zakochałam się w tobie i jesteś taki tajemniczy. Za każdym razem kiedy poznaję coś nowego o tobie czuję coraz większą ciekawość i traktuję to jako przygoda- mrugnęłam do niego.
-Jak bardzo przeszkadza ci to że mam taki charakter i nigdy się nie uśmiecham?
-Niewiele już się do tego przyzwyczaiłam.
-Zanim zaczęłaś ze mną chodzić który wilk ci się podobał? O ile ci się jakiś podobał.
-Nie żaden nie był taki hm... interesujący i zarazem słotki.-zarumieniłam się.
Patrzyliśmy na siebie a ja próbowałam zgadnąć co sobie teraz myśli.
-Okej.-zeskoczyłam z drzewa.- Wracajmy bo zamarzniemy tu.
Obiął mnie i zruszyliśmy w drogę. Miedzy czasie opowiadaliśmy sobie różne historie i śmieszne, i smutne.
-Tylko nie zdziw się jak zaczną nam dokuczać.-powiedziałam w połowie drogi.
-Myślę że może jakoś to zniosę.
-River wiem że może to za wcześnie ale... co myślisz o...
-Małżeństwie?
-Eeee... Tak.- zaczęłam się wiercić i myśleć co odpowie.
( River czekam na odpowiedź niecierpliwie)

sobota, 22 września 2012

Od Sayony


Przechadzałam się spokojnie wzdłuż jeziora. Słońce świeciło, wiatr wiał leciutko. Po paru minutach zobaczyłam Rivera rozmawiającego z Lenem. Na mój widok uśmiechnęli się. No przynajmniej Len. River skinął mi tylko głową. "Czemu on taki jest?"pomyślałam, ale zaraz sobie odpuściłam przypominając sobie, że on potrafi czytać w myślach.
-Co tam, chłopaki?- Spytałam.
-Cześć. Omawiam z Riverem naszych tropicieli. Zastanawiamy się czy na zimę zwiększyć liczbę patroli.- Odpowiedział z uśmiechem Lenny. Zawsze go za to lubiłam - w każdej sytuacji był czarujący.
-I co stwierdziliście?- Uśmiechnęłam się. Len zawsze mi się podobał.
Wilk uśmiechnął się szerzej.
-Na razie nic.- Stwierdził River, odpowiadając za Lena. Jak zawsze cichy i niemiły. A ja, choć chciałam, nie mogłam go do siebie przekonać.
-No dooobra. Jakby co, to mnie poinformujcie.
Poszłam dalej, bo chciałam sprawdzić co u Dusta. Gdy znalazłam swojego towarzysza, zobaczyłam, że zajmuje się nim Dżek.
-Witajcie.- Przywitałam się. Słabo znałam Dżeka, ale wydawał mi się sympatyczny.- Dust, mam coś dla ciebie.- Dodałam, rzucając smokowi zwierzynę. Zadowolony podziękował mi i zaczął jeść.
-Ty jesteś Sayona, prawda?
-Tak, a ty Dżek?
-Tak. Długo tu jesteś?
-Jakieś dwa miesiące. Jesteś chłopakiem Scylli?- Wypaliłam zanim zdążyłam się powstrzymać.
-Ee, raczej nie.
-Wybacz, nie chciałam. Po prostu nie zdążyłam się powstrzymać. Lepiej już pójdę.- Wyjąkałam, po czym zwróciłam się do Dust'a.- Odprowadzisz mnie?
-Oczywiście moja droga.- Odparł swoim niskim głosem.

C.D. Jak ktoś chce to może dokończyć

wtorek, 18 września 2012

Nowe wilki- Anaja i Kasim

Anaja
Imię: Anaja
Status: Tropicielka, początkujący szpieg
Wiek: 1 rok 4 miesiące (17 lat)
Płeć: Samica
Moce: Nieodkryte, najszybsza w watasze.
Partner: szuka
Dzieci: brak
Rodzeństwo: Kasim
Jak trawiłaś tutaj: Kiedy nasi rodzice zginęli, razem z Kasimem poszliśmy szukać watahy. Od taty słyszałam o Watasze Srebrnej Gwiazdy, więc poszliśmy jej szukać. Szliśmy w środku zimy, bez wody i jedzenia. Kiedy padliśmy ze zmęczenia (a było już tak blisko) znalazła nas Rose.
Charakter: Ironiczna, zadziorna, wybuchowa, czasami ma ochotę na bójki lub wkurzanie innych, nie znosi kiedy ktoś jej coś zabrania lub każe, żywiołowa, czasami niemiła i niegrzeczna, zawsze stawia na swoim.
Właściciel: Indiana Jones* (howrse)

Kasim
Imię: Kasim
Status: planuje zostać wojownikiem
Wiek: 3 miesiące
Płeć: Samiec
Moc: Nieodkryte
Partnerka: brak
Dzieci: za młody
Rodzeństwo: Anaja
Jak trafił tutaj: Kiedy nasi rodzice zginęli w nie wyjaśniony dla mnie sposób, Anaja kazała mi iść za nią. Bolały mnie łapki więc wzięła mnie na plecy. Była zima a my nie jedliśmy nic od paru dni. Nie wiedziałem gdzie idziemy ale Anaja wyglądała jakby wiedziała to doskonale. Kiedy padliśmy ze zmęczenia spotkaliśmy Rose.
Charakter: Ciekawski, zabawny, odważny, zawsze stawia na swoim (tak jak siostra).
Właściciel: Indiana Jones* (howrse)


piątek, 14 września 2012

Od Rivera- c.d. historii Minerai

- No dobra. - uniosłem brew - Zacznijmy.
- Co pomyślałeś jak mnie zobaczyłeś po raz pierwszy?
- Pomyślałem że jesteś lekko wścipską i ironiczną alfą. - powiedziałem bez krępacji.
- Co ci się najbardziej we mnie podoba?
- Jesteś miła i zabawna. Chyba słyszałaś o tym że przeciwieństwa się przyciągają.
- Dlaczego zachciałeś bym ja,ironiczna i uśmiechnięta wilczyca, chciała z tobą chodzić?
- Myślę że to ty mnie zauroczyłaś. A później ja dołożyłem swoje uczucie.
- Co czujesz kiedy mnie widzisz?
- Jestem szcześliwy jak nigdy.
- Co czułeś kiedy się całowaliśmy?
- Twoje usta. - powiedziałem żartując.
Przemyślała chwilę moje odpowiedzi i zapadła cisza. Przerwałem ją:
- Teraz moja kolej.
1. Dlaczego w ogóle zechciałaś mnie przywitać kiedy Wizard... znaczy twój tata przyprowadził mnie do jaskini?
2. Co pomyślałaś o mnie kiedy mnie pierwszy raz zobaczyłaś? Tylko szczerze!
3. Dlaczego zgodziłaś się chodzić ze mną?
4. Jak bardzo przeszkadza ci to że mam taki charakter i nigdy się nie uśmiecham?
5. Zanim zaczęłaś ze mną chodzić który wilk ci się podobał? O ile ci się jakiś podobał.
A teraz proszę o szczere odpowiedzi. - powiedziałem wyciągając szyję jak najwyżej żeby podkreślić swoją "atrakcyjność".

C. D. Minerai

piątek, 7 września 2012

Adopcje już dostęone!!!

Można już adoptować szczeniaki. Poszukuję wolontariuszy do domu dziecka, chętni niech zgłaszają się do mnie.

środa, 5 września 2012

Od Minerai- c.d. historii Rivera

-Szczeże, wiesz nie wieże w przeznaczenia, fatum czy karme.Ale-oderwałam oczy od napisu i spojrzałam na Rivera.-wieże w miłość.;3.
-Dobrze wiedzieć.-otpowiedział tym samym tonem co zawsze~tonem nie ukazujących żadnych uczuć.
Zawsze cięzko mi określić jego chumor i emocje, ale zauważyłąm tylko to że gdy jest szczęśliwy(tak mi się przynajmniej wydaje) jego oczy mają taki jakby połysk.
-Okej to teraz pozadajemy sobie pytania.-powiedziałam z mini uśmieszkiem. Usiadłam na powalonym drzewie i patrzyłam na Rivera.
-I masz mówić prawdę bo jak nie i się dowiem że skłamałeś to cię zabije.
-Ta jasne zabijesz swojego pierwszego chłopaka, z którym całowałaś się przed chwilą?-dodał jakby żartująć
-Ej ja tu teraz zadaje pytania.-zaśmiałam się.
-1. Co pomyślałeś jak mnie zobaczyłeś po raz pierwszy?
2. Co ci się najbardziej we mnie podoba?
3. Dlaczego zachciałeś bym ja,ironiczna i uśmiechnięta wilczyca, chciała z tobą chodzić.
4. co czujesz kiedy mnie widzisz.
5. Co czułeś kiedy się całowaliśmy. - zadałam te pytania jakbym je świczyła od dawna, mósiałam poznać prawde.- no dalej zazynaj.

(PROOSSSZZZZEEEE dokończ River)

wtorek, 4 września 2012

Od Rivera c.d.opowiadania Minerai

- To chyba ty jedyna. - powiedziałem swoim codziennym tonem. - Wkońcu doczekałaś się swojego pierwszego pocałunku.
- Trudno to ukryć przed gościem który ma zdolność czytania w myślach.
- Z tym się zgodzę. - powiedziałem rozbawiony (ale rozbawiony tylko w środku).
Pocałowała mnie jeszcze raz. Tym razem to ja czułem się jak w niebie. Miałem nadzieję że Minerai zapomniała (przynajmniej na jakiś czas) o tej całej aferze z Amber i jej ojcem.
- Może jesteś głodna? Chcesz coś zjeść?
- Jeżeli ty chcesz to i ja chcę. - odpowiedziała.
Wskoczyłem na lód i laserem (z oczu) wyrąbałem przerębel w lodzie. Poczekałem chwilę aż podpłynie ofiara. Kiedy dojżałem cel sprężyłem się i włożyłem z pluskiem łeb do wody. Po kilku sekundach niosłem w pysku dorodną rybę. Rzuciłem ją pod nogi Minerai i zapytałem:
- Ogon czy głowa?
- Głowa.
- To ja zjem ogon.
Zaczęliśmy pałaszować. Kiedy skończyliśmy zapytałem:
- Lubisz biegać?
- Tak!
- Może pobiegamy po polanie?
Bez słowa popędziła na polanę a j za nią. Biegaliśmy robiąc ślady w śniegu. Nagle Minerai poderwała się do lotu. Również skoczyłem w górę ale grawitacja zrobiła swoje. Minerai popatrzyła na mnie jak bezczynnie siedzę na ziemi i wylądowała.
- Wybacz. - powiedziała - Zapomniałam że nie umiesz latać.
- Nic się nie stało.
- Chodź nad wodospad. Ciekawe czy jest zamarznięty! - powiedziała i zaczęła nisko lecieć a ja pobiegłem za nią. Kiedy dotarliśmy na miejsce napisaliśmy na skale obok wodospadu:

MINERAI & RIVER
na zawsze razem

A pod spodem odcisneliśmy ślady swoich łap.
- Myślisz że jesteśmy sobie przeznaczeni? - zapytałem Minerai nie odrywając wzroku od napisu (powyżej).

[Minerai dokończ proszę]



poniedziałek, 3 września 2012

Od Natsu- c.d. historii Luveita

Dobra, dobra to pytanie mnie trochę zdziwiło .:
-Yyy... Luveit no, no chciałabym...-Powiedziałam z niepokojem gdyż nie spodziewałam się tego.
-Surer! Zawsze chciałem mieć szczenięta.-Powiedział.
-No, no ja w suumie też :/-Wyjąkałam. Jak to jest być w ciązy? Nie wiem, ale dzieci to takie malutkie.... malutkie cosie :/.
-Luveit tak chcę mieć szczenięta. Z tobą oczywiście... Ty pewnie też chciałbyś mieć szczenięta. A przynajmniej tak myślę... Kocham cię... Ale moje pytanie brzmi :
-Chcesz teraz mieć szczenięta?
(dokończ Luveit)

Od Dżeka- c.d. historii Scylli


-Naprawde nic się nie stało-powiedziałęm z uśmiechem do rumiejącej się Scylly.
-Może teraz polatamy?-zaproponowała.
-Z chęcią- uśmiechnełem się i wzbiłem się w powietrze robiąc kilka fikołków. Lataliśmy, robiliśmy beczki, Scylla pokazywała mi każde miejsce z góry.
-Tam jest wzgórze z którego się super zjeżdża na korze w czasie zimy, tam upolowałam pierwszą sarnę, tam jest małe źródełko. Aaa-przerwała z uśmiechem. A teraz goń mnie!-wykrzyknęła i zaczęła odlatywać.
Minęła sekunda gdy ogarnąłem się i ruszyłem za nią w pościg. Gdy ją dogoniłem w leciała w chmury, ja za nią. Gdy wyleciałem nigdzie jej nie było. Nagle niewidzialna siła zepchnęła mnie.To była Scylla, pokazała się i zaczęliśmy koziołkować na chmurze. Trochę minęło zanim się zatrzymaliśmy. Leżeliśmy tak przez chwile oddychając szybko. Spojrzeliśmy na siebie i znowu byliśmy coraz bliżej i bliżej. Nagle nasze usta się spotkały.


(dokończ Scylla ;3 )

Od Scylli- c.d. historii Dżeka

-Bardzo chętnie.- odpowiedziałam skromnie.
Szliśmy przez las, ziemia pokryta była puszystym śniegiem. Dotarliśmy nad wodospad. Czym prędzej wskoczyłam na lód i zaczęłąm się ślizgać, a Dżek za mną. Świetnie bawiłam się na lodzie, aż upadłam na Dżeka. Patrzyliśmy sobie w oczy, a nasze pyszczki były coraz bliżej i bliżej wreszcie...otrząsneliśmy się.
-Przepraszam...-wycedziłam rumieniąc się.
-Nic się nie stało.- odparł.
(dokończ Dżek)

Od Dżeka

Przechadzałam się beztrosko po okolicy. Zaopiekowałem się już towarzyszami a zwłaszcz moim Tio. Znalazłem go niedawno wśrud spalonych drzew. Był chory i miał złamaną nogę. Miał w tedy zaledwie 1 metr wzrostu, ale kiedy się nim zaopikowałem, w tydzień urusł z 6-7metrów i od tamtej pory się przyjaźnimy.
Myślełem o niczym. Przechodziłem właśnie koło jaskini alf i coś mi kazało zapykać. Otworzył Rocky.
-Hej jest Scylla.-powiedziałem pewnie chociaż na takiego się nie czułem.
Rocky zmierzył mnie wzrokiem.
-Pewnie.-powiedział nagle z wielki uśmiechem.-SCYLLA KTOŚ DO CIEBIE.-tak krzyknął że omal mi nie pękły bębęki.
Zbiegła.
-Czemu tak krzyczysz?-spytała Rockiego, a on kiwnął głową na mnie.
-Oo część -zwróciła się do mnie. Po czym spojrzała na brata każąc mu iść.
-Dobra zostawiam was... -widziałem jego uśmiech, był letko denerwujący, ale pomocny.
-Hej Scylla-wyjąkałem.- Chcesz się przejść? Będziemy mogli pobiegać, trochę polatać...

(Prooooszee dokończ Scylla)

Towarzysz Dżeka

Tio
Imię:Tio
Wiek:144 lata
Płeć:samiec
Moce: zionie ogniem, lata, zamiania w kamień kiedy ktoś spojrzy mu w oczy (ale tylko kiedy chce), potrwi to cownać. Włada nad ogniem. Jego ogon może wszystko przeciąć.
Charakter: Wytrwały. ciekawski, mądry Dla niektórych jego charakter jest porąbany i niezrozumny bo różnie się czasami zachowuje. Przyjaźni się z Dżekiem od kiedy go znalazł i się nim zaopiekował, jest gotowy oddać za niego życie.
Partner: szuka

Od Minerai- c.d. historii Rivera

-No pewnie - powiedziałam z uśmiechem.
Poszliśmy na spacer nad zamarznięte jezioro. Skakaliśmy przez opadłe drzewa i ślizgaliśmy się po lodzie. Nagle na nos Rivera spadł płatek śniegu i zrobił zeza. Zachichotałam. Widziałam że jego kąciki ust podniosły się minimalnie, ale zaraz opadły. Szkoda. Ale może lepiej by było żeby River został sobą, Riverem. Zaczął padać puszysty śnieg. Wtuliłam się w jego sierść. Przez chwile patrzyliśmy jak wirują. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Poczułam że się rumienię. Zaczeliśmy się do siebie zbliżać. W końcu pocałowaliśmy się. Mój pierwzy pocałunek. Nie wiem ile trwał, ale czułam się jakbym była w niebie. Nigdy tego nie zapomnę. Niestety mósiałam wrócić na zięmie.
-Kocham cię.-wyszeptałam do Rivera

(dokończ River )

niedziela, 2 września 2012

Zima!!!

Od watahy odchodzi jesień i nastaje zima.

Od Luveuta- c.d. historii Natsu

Wszyscy wypytywali mnie i Natsu o ślub, wreszcie się zdenerwowałem i powiedziałem:
-Jeszcze tego nie ustaliliśmy, czy moglibyście wyjść? Natsu potrzebuje spokoju.
Po moich słowach, wilki spokojnie wyszły.
-Czemu ich wyprosiłeś?- spytała.
-Zrozum, zdenerwowałem się, a ty jesteś jeszcze słaba, potrzebujesz spokoju.
-Nie jestem!- powiedziała, po czym wstała, zachwiała się i padła na podłogę.
Podniosłem ją i położyłem na leżu.
-Widzisz, musisz odpoczywać.- rzekłem i dałem jej całusa w czoło.
Położyłem się obok niej i zaczęliśmy się całować.
-Natsu, wiem że nie wzięliśmy jeszcze ślubu, ale chciałabyś mieć szczeniaki?
(dokończ Natsu)

Dodałam czat

Dodałam czat watahy, znajduje się on na samym dole strony "Opowiadania". Zarejestrujcie się tam imieniem swojego wilka.

Od Rivera


Podczas kiedy alfy poszły do jaskini, ja, wojownicy i kilka innych wilków pilnowaliśmy Amber.
- Nici z randki z Minerai. - pomyślałem.
Nagle Amber przebiła bańkę i znów poraził ją prąd. Przewróciłem oczami.
"Czy ona kiedyś odpuści?"
- At hasquer eli su! - zawołałem i w jednej chwili przyleciał feniks Kaazar, obleciał w okół bańki zapalając trawę i tworząc ognisty mur. W tym samym czasie bańka znów się utworzyła a Amber była nadal uwięziona.
- Keli du. - powiedziałem do Kaazara kiedy odlatywał.
Język którym się posługiwałem był językiem feniksów który nie wiele wilków rozumiało. Westchnąłem. Zrzerała mnie tu nuda. Postanowiłem poznać nowych wojowników. Ostadnio dosły dwie: Shayde i Lusia. Zacząłem od Shayde. Rozmawialiśmy trochę. Od razu zauważyłem że jest typowo "chłopska". Później poszłem do Lusi. Nie podobał mi się jej typ: wesoła i zabawna. Ale ja to ja. Ona jest wesoła a ja zamknięty w sobie. Większość wilków jakby miało wybierać, wybrało by Lusię zamiast mnie. I tak miną ten dzień. Wieczorem przyszedł ktoś by mnie zmienić. Wróciłem do jaskini i zasnąłem. Kiedy się obudziłem i wyszłem z nory zobaczyłem że ziemię pokrywa cieniutka warstwa śniegu. Kilka szczeniaków biegało po zamarzniętej ziemi. Postanowiłem odwiedzić Minerai. Stanąłem przed jaskinią alf i zawyłem. Wyszła Minerai.
- Chciała byś ze mną chwilę pobyć?- zapytałem nieśmiało. Przy Minerai zawsze tracę odwagę.

C. D. N.
(Minerai, dokończ. Proszę! Błagam! Zaklinam! )

sobota, 1 września 2012

Nowa wilczyca- Lusia

Lusia


Imię : Lusia
Status : Wojowniczka
Wiek : 3 lata
Płeć : Wadera
Moce : Nieśmiertelność,wyczuwa niebezpieczeństwo na 130 metrów ,lasery w oczach
Partner/Partnerka : Jeszcze szuka
Dzieci : Chciała by mieć ...
Rodzeństwo : Siostra i trzech braci
Jak trawileś/trawiłaś tutaj : Szukałam rodziny ale natrafiłam na tą watahę i już tu zostałam
Charakter: Miła,gróźna dla wrogów,pomocna,wojownicza,silna,sprytna,wesoła

Nowa wilczyca- Eliie

Eliie


imię: Eliie
status: Tropicielka
wiek: 4 lata
płeć: Samica
moce: Czytanie w myślach, telepatia, szybkość, zwinność.
partner/partnerka: Szuka
dzieci: Brak
rodzeństwo: Brak
jak trawiłeś/trawiłaś tutaj: Gdy byłam jeszcze tylko szczenięciem wybrałam się na moje pierwsze polowanie z matką. Niestety gdy oddaliłyśmy się od naszej watahy zaatakowały nas 3 potężne wilki. Moja matka mnie broniła ale jeden z wilków dopadł mnie i z całej siły walną łapą. Odleciałam na co najmniej 20 metrów. Pewni, że nie żyję zabrali się za matkę. Kątem oka widziałam jak największy z nich rozrywa jej ciało. Po wygranej walce uciekli do lasu a ja zasnęłam z bólem. Następnego poranka leżałam w jakimś dziwnym miejscu. Potem się okazało, że pewna wilczyca mnie tu sprowadziła i zaopiekowała się mną. Wataha, do której należała ciepło mnie przyjęła a ja postanowiłam tam zostać.
charakter: Ostrożna, nieufna, agresywna, zadziorna.