czwartek, 27 września 2012

Od Sayony- c.d.op. Rivera


Gdy byłam w swojej jaskini i opatrywałam rany Damona, do drzwi ktoś zapukał. Wyczułam, że to River.
-Czego tu chcesz?- Spytałam poirytowana. "Świetnie, mam dziś kółko wkurzających mnie osób: River, Damon, i jeszcze te zmiechy w lesie" pomyślałam, a na głos dodałam: Odejdź River!
- A mogę cię chociaż przeprosić?
- Odejdź!- Wrzasnęłam. Rzucałam wszystkimi przekleństwami jakie znałam, zła że Damon wszystko widzi. W końcu River odszedł.
-Nie powinnaś była tak go traktować.- Stwierdził stając za moimi plecami i głaszcząc mi włosy.- Musisz się uspokoić.
-A ty skąd to wiesz? Znalazł się opiekuńczy wilczek!- Odparowałam i wybiegłam z jaskini. Damon miał rację, zachowałam się paskudnie, ale byłam zbyt uparta, żeby się do tego przyznać. Po paru minutach znalazłam go. Rzucał czym tylko mógł w drzewo przed nim, z furią o jaką bym go nie podejrzewała. Podeszłam bliżej.
-Słuchaj River, przepraszam, że cię nie wpuściłam. Po prostu za dużo miałam dzisiaj wrażeń i po prostu...- Zaczęłam, ale stwierdziłam, że łatwiej będzie mu to pokazać. Wysłałam mu obraz naszej dwójki kłócącej się, flirtu z Damonem i ataku zmiechów. W końcu te najgorsze negatywne emocje opuściły mnie.
-Takie coś biega po naszym lesie?!- Spytał, a po chwili dodał:- Nieważne. To ja powinienem był cię przeprosić Sayono.


C.D. River

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz