Gdy przyszłam rano do pracy zobaczyłam zapłąkaną Shennę siedzącą w kącie. Podeszłam i zapytałąm:
-Co się stało?
-Nikt mnie nie chce zaadoptować.- odrzekła i wybuchła płaczem.
-Ale nie płacz- powiedziałam i pogłaskałam ją po głowie.- Wszystko się ułoży...
Spojrzała na mnie swoimi zapłakanymmi oczami. Nagle mnie olśniło.
-A może chcesz ze mną zamieszkać...
-Jasne że tak!- wykrzyknęla uradowana.
-Dobrze dzisiaj możesz ze mną wrócić do mojej jaskini.
(dokończ Shenna)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz