Po
rozmowie z Riverem zadowolona poszłam zapolować. Cieszyłam się, że
River zaczął normalnie ze mną rozmawiać i w ogóle stał się milszy niż
zwykle.
Powoli biegałam po lesie i polowałam na króliki, bo było ich mało, a bardzo lubiłam ich mięso. Więc gdy upolowałam zadowalającą ilość, zaczęłam wracać do domu. I wtedy to się stało, usłyszałam bicie serc za plecami, więc się odwróciłam, i to był mój błąd. Stało przede mną 13 zmiechów. Wygląd miały najróżniejszy: od krokodylich-świń, przez koto-psy, po wilcze-tygrysy. Tych ostatnich było najwięcej, były też najpotężniejsze, bo część z nich miała magiczne korzenie.
Gdy wilki skradały się do mnie nie mogłam zapanować nad głosem. Telepatycznie wzywałam Damona i Rivera, ale wiedziałam, że nie zdążą.
-Jak ludzie mogą nas tak wykorzystywać?- Szeptałam do siebie, uciekając.- Czary nie zdadzą się przy takiej liczbie napastników, ale może ich spowolnię.
To mówiąc rzuciłam w nich drzewami, które wyrwałam z korzeniami. W ich stronę zaczęły lecieć kamienie. Zmiechy wystraszone uciekły.
-Hur...- Zaczęłam, ale mina mi zrzedła. Nade mną stali ludzie. Złapali mnie, gdy straciłam przytomność.
****************************************************************************
Obudziłam się w klatce. Było ciemno i zimno. Zobaczyłam ruszający się obok kształt, więc poderwałam się na równe nogi.
-Spokojnie.- Usłyszałam.- Nic ci nie zrobią. Świętują teraz swoje udane "polowanie".
Z cienia wyszła wymęczona, kulejąca na prawą łapę samica, z zakrwawionymi oczami, krwią lejącą się z wciąż otwartych ran.
-Jezu, co ci się stało?- Spytałam. Ona odpowiedziała:
-Tak nas tu traktują, jeśli nie spełniasz ich warunków. Widzisz, gdy tu dotarłam byłam brzydka, ale to nie była moja wina. Po prostu nie odziedziczyłam po matce urody, tylko rozum. Więc zrobili ze mnie królika doświadczalnego. Współczuję ci.
-Czemu?
-Bo jesteś ładna. A oni takich potrzebują. Używają ładnych samic i potężnych samców do reprodukcji.
Byłam w szoku, nie mogłam wydusić z siebie słowa. REPRODUKCJA?! PO MOIM TRUPIE!
-Radzę ci, odpuść sobie.- Rzekła samica.- Oni słowa: "PO MOIM TRUPIE" traktują poważnie.
-A niech to.- Stwierdziłam i odeszłam w drugi kąt klatki i myślałam: "River, Damon, ktokolwiek. Pomóżcie! River, Damon..." i tak w kółko. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
C.D. River, Damon, proszę dokończcie.
Powoli biegałam po lesie i polowałam na króliki, bo było ich mało, a bardzo lubiłam ich mięso. Więc gdy upolowałam zadowalającą ilość, zaczęłam wracać do domu. I wtedy to się stało, usłyszałam bicie serc za plecami, więc się odwróciłam, i to był mój błąd. Stało przede mną 13 zmiechów. Wygląd miały najróżniejszy: od krokodylich-świń, przez koto-psy, po wilcze-tygrysy. Tych ostatnich było najwięcej, były też najpotężniejsze, bo część z nich miała magiczne korzenie.
Gdy wilki skradały się do mnie nie mogłam zapanować nad głosem. Telepatycznie wzywałam Damona i Rivera, ale wiedziałam, że nie zdążą.
-Jak ludzie mogą nas tak wykorzystywać?- Szeptałam do siebie, uciekając.- Czary nie zdadzą się przy takiej liczbie napastników, ale może ich spowolnię.
To mówiąc rzuciłam w nich drzewami, które wyrwałam z korzeniami. W ich stronę zaczęły lecieć kamienie. Zmiechy wystraszone uciekły.
-Hur...- Zaczęłam, ale mina mi zrzedła. Nade mną stali ludzie. Złapali mnie, gdy straciłam przytomność.
****************************************************************************
Obudziłam się w klatce. Było ciemno i zimno. Zobaczyłam ruszający się obok kształt, więc poderwałam się na równe nogi.
-Spokojnie.- Usłyszałam.- Nic ci nie zrobią. Świętują teraz swoje udane "polowanie".
Z cienia wyszła wymęczona, kulejąca na prawą łapę samica, z zakrwawionymi oczami, krwią lejącą się z wciąż otwartych ran.
-Jezu, co ci się stało?- Spytałam. Ona odpowiedziała:
-Tak nas tu traktują, jeśli nie spełniasz ich warunków. Widzisz, gdy tu dotarłam byłam brzydka, ale to nie była moja wina. Po prostu nie odziedziczyłam po matce urody, tylko rozum. Więc zrobili ze mnie królika doświadczalnego. Współczuję ci.
-Czemu?
-Bo jesteś ładna. A oni takich potrzebują. Używają ładnych samic i potężnych samców do reprodukcji.
Byłam w szoku, nie mogłam wydusić z siebie słowa. REPRODUKCJA?! PO MOIM TRUPIE!
-Radzę ci, odpuść sobie.- Rzekła samica.- Oni słowa: "PO MOIM TRUPIE" traktują poważnie.
-A niech to.- Stwierdziłam i odeszłam w drugi kąt klatki i myślałam: "River, Damon, ktokolwiek. Pomóżcie! River, Damon..." i tak w kółko. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
C.D. River, Damon, proszę dokończcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz