sobota, 22 września 2012

Od Sayony


Przechadzałam się spokojnie wzdłuż jeziora. Słońce świeciło, wiatr wiał leciutko. Po paru minutach zobaczyłam Rivera rozmawiającego z Lenem. Na mój widok uśmiechnęli się. No przynajmniej Len. River skinął mi tylko głową. "Czemu on taki jest?"pomyślałam, ale zaraz sobie odpuściłam przypominając sobie, że on potrafi czytać w myślach.
-Co tam, chłopaki?- Spytałam.
-Cześć. Omawiam z Riverem naszych tropicieli. Zastanawiamy się czy na zimę zwiększyć liczbę patroli.- Odpowiedział z uśmiechem Lenny. Zawsze go za to lubiłam - w każdej sytuacji był czarujący.
-I co stwierdziliście?- Uśmiechnęłam się. Len zawsze mi się podobał.
Wilk uśmiechnął się szerzej.
-Na razie nic.- Stwierdził River, odpowiadając za Lena. Jak zawsze cichy i niemiły. A ja, choć chciałam, nie mogłam go do siebie przekonać.
-No dooobra. Jakby co, to mnie poinformujcie.
Poszłam dalej, bo chciałam sprawdzić co u Dusta. Gdy znalazłam swojego towarzysza, zobaczyłam, że zajmuje się nim Dżek.
-Witajcie.- Przywitałam się. Słabo znałam Dżeka, ale wydawał mi się sympatyczny.- Dust, mam coś dla ciebie.- Dodałam, rzucając smokowi zwierzynę. Zadowolony podziękował mi i zaczął jeść.
-Ty jesteś Sayona, prawda?
-Tak, a ty Dżek?
-Tak. Długo tu jesteś?
-Jakieś dwa miesiące. Jesteś chłopakiem Scylli?- Wypaliłam zanim zdążyłam się powstrzymać.
-Ee, raczej nie.
-Wybacz, nie chciałam. Po prostu nie zdążyłam się powstrzymać. Lepiej już pójdę.- Wyjąkałam, po czym zwróciłam się do Dust'a.- Odprowadzisz mnie?
-Oczywiście moja droga.- Odparł swoim niskim głosem.

C.D. Jak ktoś chce to może dokończyć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz