- To chyba ty jedyna. - powiedziałem swoim codziennym tonem. - Wkońcu doczekałaś się swojego pierwszego pocałunku.
- Trudno to ukryć przed gościem który ma zdolność czytania w myślach. - Z tym się zgodzę. - powiedziałem rozbawiony (ale rozbawiony tylko w środku). Pocałowała mnie jeszcze raz. Tym razem to ja czułem się jak w niebie. Miałem nadzieję że Minerai zapomniała (przynajmniej na jakiś czas) o tej całej aferze z Amber i jej ojcem. - Może jesteś głodna? Chcesz coś zjeść? - Jeżeli ty chcesz to i ja chcę. - odpowiedziała. Wskoczyłem na lód i laserem (z oczu) wyrąbałem przerębel w lodzie. Poczekałem chwilę aż podpłynie ofiara. Kiedy dojżałem cel sprężyłem się i włożyłem z pluskiem łeb do wody. Po kilku sekundach niosłem w pysku dorodną rybę. Rzuciłem ją pod nogi Minerai i zapytałem: - Ogon czy głowa? - Głowa. - To ja zjem ogon. Zaczęliśmy pałaszować. Kiedy skończyliśmy zapytałem: - Lubisz biegać? - Tak! - Może pobiegamy po polanie? Bez słowa popędziła na polanę a j za nią. Biegaliśmy robiąc ślady w śniegu. Nagle Minerai poderwała się do lotu. Również skoczyłem w górę ale grawitacja zrobiła swoje. Minerai popatrzyła na mnie jak bezczynnie siedzę na ziemi i wylądowała. - Wybacz. - powiedziała - Zapomniałam że nie umiesz latać. - Nic się nie stało. - Chodź nad wodospad. Ciekawe czy jest zamarznięty! - powiedziała i zaczęła nisko lecieć a ja pobiegłem za nią. Kiedy dotarliśmy na miejsce napisaliśmy na skale obok wodospadu: MINERAI & RIVER na zawsze razem A pod spodem odcisneliśmy ślady swoich łap. - Myślisz że jesteśmy sobie przeznaczeni? - zapytałem Minerai nie odrywając wzroku od napisu (powyżej). [Minerai dokończ proszę] |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz