-Dlaczego w ogóle zechciałaś mnie przywitać kiedy Wizard... znaczy twój tata przyprowadził mnie do jaskini?
-.Z uprzejmości i z ciekawości po prostu.-odpowiedziałam.
-. Co pomyślałaś o mnie kiedy mnie pierwszy raz zobaczyłaś? Tylko szczerze!
-. Ciekawe jaki jest ten nowy.
-. Dlaczego zgodziłaś się chodzić ze mną?
-Bo... zakochałam się w tobie i jesteś taki tajemniczy. Za każdym razem kiedy poznaję coś nowego o tobie czuję coraz większą ciekawość i traktuję to jako przygoda- mrugnęłam do niego.
-Jak bardzo przeszkadza ci to że mam taki charakter i nigdy się nie uśmiecham?
-Niewiele już się do tego przyzwyczaiłam.
-Zanim zaczęłaś ze mną chodzić który wilk ci się podobał? O ile ci się jakiś podobał.
-Nie żaden nie był taki hm... interesujący i zarazem słotki.-zarumieniłam się.
Patrzyliśmy na siebie a ja próbowałam zgadnąć co sobie teraz myśli.
-Okej.-zeskoczyłam z drzewa.- Wracajmy bo zamarzniemy tu.
Obiął mnie i zruszyliśmy w drogę. Miedzy czasie opowiadaliśmy sobie różne historie i śmieszne, i smutne.
-Tylko nie zdziw się jak zaczną nam dokuczać.-powiedziałam w połowie drogi.
-Myślę że może jakoś to zniosę.
-River wiem że może to za wcześnie ale... co myślisz o...
-Małżeństwie?
-Eeee... Tak.- zaczęłam się wiercić i myśleć co odpowie.
( River czekam na odpowiedź niecierpliwie)
-.Z uprzejmości i z ciekawości po prostu.-odpowiedziałam.
-. Co pomyślałaś o mnie kiedy mnie pierwszy raz zobaczyłaś? Tylko szczerze!
-. Ciekawe jaki jest ten nowy.
-. Dlaczego zgodziłaś się chodzić ze mną?
-Bo... zakochałam się w tobie i jesteś taki tajemniczy. Za każdym razem kiedy poznaję coś nowego o tobie czuję coraz większą ciekawość i traktuję to jako przygoda- mrugnęłam do niego.
-Jak bardzo przeszkadza ci to że mam taki charakter i nigdy się nie uśmiecham?
-Niewiele już się do tego przyzwyczaiłam.
-Zanim zaczęłaś ze mną chodzić który wilk ci się podobał? O ile ci się jakiś podobał.
-Nie żaden nie był taki hm... interesujący i zarazem słotki.-zarumieniłam się.
Patrzyliśmy na siebie a ja próbowałam zgadnąć co sobie teraz myśli.
-Okej.-zeskoczyłam z drzewa.- Wracajmy bo zamarzniemy tu.
Obiął mnie i zruszyliśmy w drogę. Miedzy czasie opowiadaliśmy sobie różne historie i śmieszne, i smutne.
-Tylko nie zdziw się jak zaczną nam dokuczać.-powiedziałam w połowie drogi.
-Myślę że może jakoś to zniosę.
-River wiem że może to za wcześnie ale... co myślisz o...
-Małżeństwie?
-Eeee... Tak.- zaczęłam się wiercić i myśleć co odpowie.
( River czekam na odpowiedź niecierpliwie)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz