niedziela, 2 września 2012

Od Rivera


Podczas kiedy alfy poszły do jaskini, ja, wojownicy i kilka innych wilków pilnowaliśmy Amber.
- Nici z randki z Minerai. - pomyślałem.
Nagle Amber przebiła bańkę i znów poraził ją prąd. Przewróciłem oczami.
"Czy ona kiedyś odpuści?"
- At hasquer eli su! - zawołałem i w jednej chwili przyleciał feniks Kaazar, obleciał w okół bańki zapalając trawę i tworząc ognisty mur. W tym samym czasie bańka znów się utworzyła a Amber była nadal uwięziona.
- Keli du. - powiedziałem do Kaazara kiedy odlatywał.
Język którym się posługiwałem był językiem feniksów który nie wiele wilków rozumiało. Westchnąłem. Zrzerała mnie tu nuda. Postanowiłem poznać nowych wojowników. Ostadnio dosły dwie: Shayde i Lusia. Zacząłem od Shayde. Rozmawialiśmy trochę. Od razu zauważyłem że jest typowo "chłopska". Później poszłem do Lusi. Nie podobał mi się jej typ: wesoła i zabawna. Ale ja to ja. Ona jest wesoła a ja zamknięty w sobie. Większość wilków jakby miało wybierać, wybrało by Lusię zamiast mnie. I tak miną ten dzień. Wieczorem przyszedł ktoś by mnie zmienić. Wróciłem do jaskini i zasnąłem. Kiedy się obudziłem i wyszłem z nory zobaczyłem że ziemię pokrywa cieniutka warstwa śniegu. Kilka szczeniaków biegało po zamarzniętej ziemi. Postanowiłem odwiedzić Minerai. Stanąłem przed jaskinią alf i zawyłem. Wyszła Minerai.
- Chciała byś ze mną chwilę pobyć?- zapytałem nieśmiało. Przy Minerai zawsze tracę odwagę.

C. D. N.
(Minerai, dokończ. Proszę! Błagam! Zaklinam! )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz