piątek, 31 sierpnia 2012

Od Rose- c.d. historii Wizarda


W końcu Wizard był w domu... ale był taki nieobecny. Gdy spaliśmy byliśmy razem ale daleko od siebie. Ja też byłam przygnębiona nie miała odwagi spojrzeć mu prosto w oczy. A co jeśli Amber była z nim w ciąży? Teraz nie mogła uciec była strzeżona przez wilki i do tego była w bańce elektrycznej która za każdym razem gdy próbowała ją przebić porażała ją prądem i się zaklejała z powrotem. Przy śniadaniu była grobowa cisza Wizard nadal spał. Gdy skończyliśmy poszłam go obudzić.
-Wizard musimy porozmawiać.-powiedziałam z poważną miną.
-Słucham.
-Czy... czy ty ją kochasz ?
(dokończ Wizard)

Nowa wilczyca- Shayde

Shayde


imię: Shayde (czyt. Szajdi)
status: Wojowniczka
wiek: 1,5 roku
płeć: samica
moce: Żywioł powietrza, panuje nad swoim żywiołem, może przywołać wszystko co z nim związane, mimo tego włada nad chmurami, może tworzyć kształty i wzory z nich, niektóre wpływają na zdrowie, szczęście i powodzenie w życiu innego wilka
partner/partnerka: szuka, ale nie zależy jej aż tak bardzo na znalezieniu
dzieci: Brak.
rodzeństwo: Moony
jak trawiłeś/trawiłaś tutaj:
charakter: Typowa chłopczyca, tajemnicza dla dziewczyn, otwarta dla chłopaków, twarda, nie poddaje się NIGDY, przeżyje w najtrudniejszych warunkach

Od Wizarda- c.d. historii Minerai

-Rose...-powiedziałem i mocno ją przytuliłem.-jak dobrze, że tu jesteś.
-Myślałam, że już cię nigdy nie zobaczę.- mówiła Rose przez łzy.
-Cii...nie płacz- uspokajałem ją.-wszystko będzie dobrze.
Gdy szliśmy w stronę jaskini raz po raz patrzyłem na wiercącą się Amber, którą raził prąd za każdym razem gdy próbowała przebić bańkę. Kiedy byliśmy już w jaskini Scylla spytała:
-Jesteś głodny tato? Może przynieść ci coś do jedzenia?
-Bardzo chętnie.
Po chwili przyszła i podała mi udo dzika. Zjadłem je z apetytem, byłem bardzo zmęczony, więc odrazu poszedłem spać pomimo, że był dzień. Nie mogłem spać, bo myślałem o Amber.
-Czy ona jest ze mną w ciąży? Jeśli tak to jak ja to wytłumaczę rodzinie?- nurtowały mnie myśli.- Muszę się tego dowiedzieć.- zdecydowałem.
(Rose, Minerai, Scylla, Kan, Rocky niech któreś z was dokończy)

czwartek, 30 sierpnia 2012

Chanel odchodzi.

Właścicielka Chanel wypisała ją z watahy. Zegnaj Chanel, będziemy o tobie pamiętać!

Chanel
imię: Chanel { czyt. Czanel }
status: Łuczniczka
wiek: 3 lata
płeć: Samica, Wadera
moce: Wnikanie w umysły innych i czytanie myśli , wszystko kojarzące się z mrokiem i ciemnością , komunikowanie się z duchami , jasnowidzenie, drugi wzrok, wizje dostaje dopiero gdy nadejdzie burza.
partner/partnerka: Nie szuka , być może najdzie ale wątpię z jej charakterem .
dzieci: Brak !
rodzeństwo: Była jedynaczką .
jak trawiłeś/trawiłaś tutaj: Po przez koleżanki .
charakter: Uparta , zawsze postawi na swoim , nie lubi być miła i sympatyczna lecz zdarza się jej , tajemnicza , wygląda na smutną ale jej mina zawsze jest ponura , lubi ciemniejsze zakamarki , nie lubi być w centrum zauważenia .
Właściciel: szogun22

środa, 29 sierpnia 2012

Nowy wilk- Shonny

Shonny

Imię : Shonny
Status: lekarz
wiek : 2 lata
Płeć: samiec
Moce: Ogólnie ciemność... Komunikuje się ze zmarłymi. Jest pomiędzy 2-oma światami żywi/umarli
Partner/partnerka: podoba mu się Trixy
Dzieci: Nie ma
Rodzeństwo: Ma ale w innej watasze
Jak tu trafiłaś / trafiłeś: W przeszłości bardzo dużo go poniżano postanowił odejść i dostał moc cienia
Charakter: Cichy, Trochę nieśmiały, Czasem wredny

Od Minerai

Gdyby nie ta zamrożona bańka Kana to... to... już ja bym tej Amber pokazała. Zaczęłam się trochę uspokajać, trochę. Jak ona tak może, jest bez uczuć? Wszystkie wilki pokazały kły na bańkę.
-Tu jest tata- zawołał Rocky. Każdy zaczął podchodzić i pytać jak się czuję.
-Kochanie nic ci nie jest?- powiedział ktoś. To była mama, najwyraźniej teleportowała się, podbiegła do taty i dała mu buziaka w policzek.
-Rose..-zaczął tata ale nie dokończył bo w tym momencie pękła pułapka Amber a ona sama została porażona prądem.
(dokończ wizard)

Nowa wilczyca- Trixy

Trixy
Imię :Trixy .
Status: zwiadowca.
Płeć: samica.
Moce: przewidywanie przyszłości , włada powietrzem , zna język innych zwierząt , szybkość .
Partner/partnerka: podoba jej się Rocky .
Dzieci: Brak .
Rodzeństwo: Brak .
Jak tu trafiłaś / trafiłeś: Znalazła mnie Moon , leżałam ranna na jakiejś polanie .
Charakter: Odważna, Czasami Złośliwa , Uwodzicielska , Opiekuńcza.

wtorek, 28 sierpnia 2012

Od Kana c.d.o. Flory

Rocky obudził mnie.
-Wstawaj trzeba ratować tatę.-więcej nie trzeba było mi mówić. Wszyscy pobiegli za wyciem. Ja poleciałem na Blum. Dotarłem tam w minutę. Zaraz pojawiły się pierwsze wilki.
-Zostaw go-powiedziała razem nasza 4, czyli ja, Rocky, Minerai i Scylla.
Ledwo powstrzymywałem Blum, miotała się, pewnie chciała spalić Amber.
-Głucha jesteś!! Nie słyszałaś co powiedziałam-powiedziała Minerai i zapłonęła żywym ogniem.
Złapałem Amber w bańkę, bo nie chciałem by moja siostra ją na miejscu zabiła. Wiedziałem że taka bańka na wiele się nie zda więc ją zamroziłem. Teraz Amber była W kuli lodu.  Scylla sprawiła by tę kule owinęła kulą energi. Rocky zaczął węszyć by znaleźć tatę .
-Grrrr- zawarczała Minerai . Pewnie z Blum były zgadnę że nie udało im się spalić Amber.
Nagle bańka zaczęła ledko pękać 

(kto chce niech dokończy)

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Od Flory- c.d. historii Wizarda

Usłyszałam wycie, obudziłam się natychmiast, zobaczyłam, że nie ma już uzdrawiającej bańki, a co gorsza nie ma w niej Wizarda. O boże. O boże. Spokojnie Floro. Oddychaj. Pobiegłam do Zeneth.
- Zeneth...Zeneth...przepraszam, ale musisz wstać
- Znowu rozlałaś napar z bratka ? - spytała sennym głosem
- Nie...- podniosłam głos - natychmiast wstawaj, Wizard jest w niebezpieczeństwie !
- Co ?!
Natychmiast wstała, zwołałyśmy wszystkie wilki. Wszyscy byliśmy w szoku. Rose, gdy usłyszała o porwaniu Wizarda zemdlała.
(Dokończ ktoś)

Od Wizarda

Nadeszła noc. Rose i dzieci poszły do jaskini, a Zeneth już spała. Ja musiałem siedzieć w uzdrawiającej bańce, próbowałem zasnąć, lecz nie mogłem. Gdy zamykałem oczy, widziałem Amber. Bańka była dość duża, więc mogłem się w niej swobodnie poruszać. Odwróciłem się w stronę jaskiń, aby zobaczyć czy wszyscy już śpią. We wszystkich jaskiniach było ciemno, więc nie spałem tylko ja. Nagle zobaczyłem Amber, zbliżającą się do mnie. Najpierw pomyślałem, że to tylko sen, ale moje wątpliwości rozwiały się gdy "uszczypnąłem się" i to zabolało. Wilczyca była bliżej i bliżej, aż była na wyciągnięcie łapy ode mnie. Przeraziłem się. Wadera podniosła łąpę i wystawiła ostre jak brzytwy pazury i przebiła uzdrawaiającą mnie bańkę. Byłem jeszcze za słaby aby walczyć, ale ona nie mogła mną manipulować. Wstałem i próbowałem się bronić, lecz wychodziło mi to średnio. Ona zagrała nieczysto nawet jak na nią. Strzeliła do mnie strzałką paraliżującą ciało, aby ułatwić sobie zadanie . Nie mogłem się ruszać, Amber związała moje łapy i zakleiła pysk, abym nie mógł nic mówić. Potem wgryzła się w moje sparaliżowane ciało i zaczęła gdzieś wlec.
-Co chce mi zrobić tym razem?- zastanawiałem się.
Wyniosła mnie na jakiejś pustkowie, położyła na zeschniętej trawie i zaczęła monolog:
-Myślałeś, że tak łatwo się mnie pozbędziesz?! Co ty widzisz w tej Rose?!- krzyczała.
Gdy mówiła nabrałem trochę sił, ale nie zbyt wiele. Niedaleko rósł cierń, panowałem nad naturą więc zaplątałem nim jej łapy, tak aby nie mogła się ruszać. Sam wziąłem gałązkę i jakoś udało mi się przerwać sznurek. Odkleiłem taśmę z pyska i zacząłem biec. Po krótkiej chwili Amber uwolniła się i biegła tuż za mną. Złapała mnie za nogę, przewróciłem się. Zawyłem aby zawiadomić watahę, że potrzebuję pomocy. Mogłem tym samym zabić Amber, ale mogła być ze mną w ciąży nie przejmowałem się nią tylko dziećmi.
(niech ktoś dokończy)

Od Rivera- c.d. op. Minerai


- Cii, nie płacz. - mówiłem przytulając ją.
- To okropne! Jak Amber mogła to zrobić?!- mówiła przez łzy.
Nie wiedziałem co powiedzieć. Przytuliłem ją mocniej.
- Twojemu tacie nic się nie stanie. To Amber ma raczej przekichane.
- Amber będzie miała z nim dzieci!
- Jeżeli można wieżyć wróżbitce to nie będzie miała. - mówiłem spokojnie. W pełni panowałem nad emocjami.
Otarłem jej łzy. Trwaliśmy tak chwilę w objęciach. Wyszeptałem do niej:
- Nie zamartwiaj się.
Odniosłem ją do jaskini alf. Położyłem ją na jej "łóżku" i odwróciłem się do Wizarda. Był bardzo słaby. Poszłem do swojej jaskini i znów śnił mi się ten sen co za pierwszym razem:
Kszyczę i wyję z bólu. Nie mogę się ruszyć, moja lewa łapa siedzi w potrzasku. Brutalnie odrywam ją. Uciekam a za mną biegnie sfora psów. Zaczynam walkę. Kiedy zabiłem wszystkie psy ujżałem 2 wilki: białego i czarnego. Walczą ze sobą nieustannie aż do momentu kiedy czarny zabił białego. Ten czarny podchodzi do mnie i wchodzi w moją duszę. [...]
Rano obudził mnie Kaazar (mój feniks). Uznałem że lepiej nie stresować Minerai dlatego zostałem w jaskini.

Od Zeneth

Tak dużo się ostatnio działo, to było nie na moje siły. Rannych wilków nie brakowało, ale dobrze, że mam Florę, bo sama bym sobie z tym nie poradziła.
Rozporządźmy listę katastrof :
1. Amber zabawia się Wizardem.
2. Wściekła Rose przechodzi załamanie nerwowe.
3. Pożar w lesie.
Twierdziłam, że to wszystko, ale po chwili Dżek przyprowadził ranną Scyllę, opatrzyłam jej rany, a następnie on opowiedział mi co się stało.
- Myślałam, że jesteś mądrzejsza - zwróciłam się do Scylli- chcesz dać swojej matce jeszcze jeden powód do rozterek i płaczu ?
- To nie jej wina - zaprzeczył Dżek - to Amber ją zaatakowała !
- Wszyscy już poznaliśmy się na zachowaniu Amber - przewróciłam oczami - gdyby nie rzuciła się na nią ta niestabilna wariatka, by jej nie ugryzła
- Ja...jest mi przykro z powodu rodziców
- Każdemu jest przykro, rozumiem jesteś ich córką przeżywasz to bardziej, ale proszę nie rób, więcej takich głupstw - spuściłam z tonu - jutro wypuszczam twojego ojca, będzie w pełni sił, aby rozprawić się z Amber...
- Przepraszam - powiedziała Scylla
- Nie przepraszaj mnie, po prostu uważaj na siebie - westchnęłam - to dotyczy też twojego rodzeństwa, wszyscy trzymajcie się od niej z daleka dla swojego własnego bezpieczeństwa i zdrowia
- Wyjdzie z tego? - zapytał Dżek
- Już wyszła, Amber tylko sparaliżowała jej ciało, już po wszystkim
Scylla wstała.
- Oddaję ci ją Dżek, opiekuj się nią
- Postaram się, dzięki
Wyszli z groty. Dodałam do listy.
4. Atak na Scyllę.
Mam nadzieję, że nie będę musiała dodawać kolejnych punktów.

Od Natsu- c.d. historii Luveita

Och... Luveit był taki słodki . Nie czułam się za dobrze ale w końcu ugasiłam pożar. Wszystkie wilki przynosiły mi herbatę (chociaż miałam jej już serdecznie dosyć). Rozmawiały ze mną... Ale najbardziej pomógł mi Luveit.
- Kocham cię Natsu.-Powiedział.
-Ja cię bardziej Luveit!- Krzyknęłam. Nikt nie wiedział że chodzimy... Odrazu wszyscy zaczęli się pytać kiedy ślub .
-No no no! Nikt tu nie wiedział o was!
-Tak yyy.... zamierzaliśmy wam powiedzieeć....- Odpowiedziałam.
<Dokończ Luveit>

Od Dżeka- c.d. historii Scylli


-Co ty zrobiłaś!- warknąłem na Amber która wbiła pazury i kły w Scylle.
-Rzuciła się na mnie! -odwarknęła.
-Ale nie raniła!-zawyłem.
Machnęła głową i powiedziała Phi.
-Pożałujesz- wymamrotałem
Podniosłem Scylle. Jej oddech był nierówny. Trzeba ją szybko zanieść do Zeneth i Flory .
-Wyjdziesz z tego-powiedziałem
Położyłem ją na łóżku Zeneth.
-Trzeba ją szybko opatrzyć.
Wzięła leki i spojrzała na mnie pytająco. Nie odpowiedziałem. Nie byłem chętny do rozmowy.Trzymałem Scylle za łapę.
-Dasz radę.
Zaczęła otwierać oczy.
-Dżek co ja ..
-Nic ci nie jest -uśmiechnąłem się.


(dokończ Scylla)

Od Scylli- c.d. historii Dżeka

-Nie! Nikt mnie nie rozumie!- krzyknęłam płacząc i odbiegłam od niego.
-Scylla zaczekaj!- wołał.
Unisłam się w górę, a Dżek za mną, więc stałam się niewidzialna. Chciałam być sama. Usiadłam na moim ulubionym obłoku, byłam roztrzęsiona. Nurtowały mnie myśli.
-Jak tata mógł to zrobić mamie? Jak do tego doszło?- myślałam.
Nie wiedziałam co o tym myśleć. Po długim myśleniu doszłam do wniosku, że to napewno ta Amber maczała w tym łapy. Leciałam w stronę watahy, gdy zobaczyłam Amber. Zrobiłam się niewidzialna, podleciałam do niej i rzuciłam się na nią.
-To wszystko przez ciebie!- krzyknęłam tym samym ujawniając się.
Po chwili poczułam wbite kły i pazury w szyi. Zemdlałam.
(niech ktoś dokończy)

Od Rukii - c.d. historii Len'a

- Rukia ? Czy...czy...ten-usłyszałam Len'a.
-Przecież żyje, nic mi nie jest-powiedziałam.
-Na pewno, bo jak, no wiesz mogę cie zabrać do uzdr....
-Len, nic mi nie jest-przerwałam mu i wstałam, a raczej prawie wstałam, bo jak się podniosłam zachwiały mi się łapy i upadłam.
-Nie zgrywaj bohaterki.
-Nie zgrywam bohaterki, po prostu jestem trochę zmęczona, i tyle.
-W takim razie chodźmy-powiedział Len.
Wstałam i tym razem ustałam, dobra zaczęłam wolno iść za Len'em.

<Len, dokończ proszę>

Nowa moderatorka!

Teraz możecie wysyłać opowiadania, wilki itp. także Tobka ( login z howrse) i na e-mail : tobite@op.pl

Od Dżeka


Byłem drugi dzień w watasze. Nieźle się porobiło słyszałem o Amber, co zrobiła Alfą. Nie za fajnie. Poszłem do towarzyszy. Zaopiekowałem się wszystkimi oprócz Blue. Był u niego Kan. W końcu dołączyłem się do niego.
-Co robisz?- Spytałem widziałem na jego ciele poparzenia.
-Nic. Opiekuję się Bluem.
-On ci to zrobił?
-Nie. Nasz smok w życiu by nas nie skrzywdził. To przez pożar.
-A słyszałem o tym. Szkoda że nikt mnie nie zawołał.
-Nie chcieliśmy cię wciągać jesteś nowy.
-Ale nie bezbronny,coż okej. Pa
-Cześć.
Gdy wyszłem nie wiem czemu, ale zaczełem szukać Scylle. Była koło drzewa. Podeszłem do niej.
-Hej jak się czujesz.
-Nie za dobrze.
-Rozumiem cię.
W tym świetle była czarująco piękna.

(dokończ Scylla)

niedziela, 26 sierpnia 2012

Od Luveita- c.d. historii Natsu

-Natsu...Natsu!- krzyczałem ale ona się nie budziła.
Wciąż oddychała więc byłem pewnien że dalej żyje, pomimo tego faktu bałe się, że zapadła w śpiączkę.
-Nie rób mi tego!- wydarłem się na cały głos, po czym położyłem się na jej brzuchu i zacząłem płakać.
Po kilku minutach, usłyszałem jej głos:
-Luveit co się stało?
-Natsu!- krzyknąłem po czym ją przytuliłem.- Jak dobrze że nic ci nie jest. Leż a ja zrobię ci herbatę.
-Nie! Nic mi nie jest!- zaprzeczała.
Wstała z posłania i upadła na ziemię.
-Jesteś bardzo słaba, musisz leżeć.- powiedziałem, po czym ułożyłem na łożu i przykryłem kocem.
(dokończ Natsu)

Od Natsu- c.d. historii Luveita


Bardzo ciężko wywołać deszcz ale się udało. Straciłam tyle sił... Byłam cała poparzon. Gdy się obudziłam usłyszałam głos Luveita....
-Natsu budź się!
-Ja...ja co się stało?
-Och Natsu jesteś cała poparzona! Jestem głupi że kazałem ci to zrobić...- Wyjąkał.
-Byłam gotowa poświęcić się za watachę...- Powiedziałam i zemdlałam... Usłysałam tylko :
- Zanieśmy ją do jaskini! - To był głos Luveita być może ostatni jaki słyszałam...
<Luveit dokończ>

Od Luveita

Byliśmy na polowaniu z Natsu, gdy w pobliżu watahy, ujrzałem dym.
-Natsu patrz!- krzyknąłem wskazując łapą na kłęby dymu.
Wnet pobiegliśmy w stronę zjawiska. Na miejscu zobaczyliśmy grupkę wilków, próbujących ugasić rozległy pożar. Ja  nie mogłem pomóc, ponieważ nie posiadałem mocy wody, powietrza lub ognia.
-Natsu chodź!- krzyknęła Zeneth.
Wilczyca pobiegła w jej stronę. Zobaczyłem Lena stojącego nad nieprzytomną Rukią. Postanowiłem pomóc Lenowi przenieść waderę w bezpieczne miejsce. Po chwili Rukia była już bezpieczna. Jak najprędzej pobiegłem  w stronę pożaru i wyrwałem z niego duszącego się Kana. Aby choć trochę uratować sytuację krzyknąłem:
-Natsu wywołaj deszcz!
 Nie wiem jak na to zareagowała ale po chwili zaczął padać rzęsisty deszcz.
(niech ktoś dokończy)

Od Lena- c.d. historii Rukii

To była tragedia. 
Rukia w końcu padnie, bo w końcu ile ognia można wchłonąć.
Pobiegłem do jaskini uzdrowicielki naszybciej jak się dało - tam w końcu znajdowali się Ci, którzy mogli uratować nasz dom. Ja nie mogłem pomóc - nie panuję nad żadnym z żywiołów, dlatego musiałem znaleźć takie wilki, które pomogłyby Rukii zatrzymać pożar. Dobiegłem. Atmosfera była dość napięta jedni płakali, a drudzy stali w milczeniu.
- Ej, wiem, że to może nie najlepszy moment, ale las się pali spłoniemy wszyscy, jeśli Ci, którzy panują nad żywiołami nie pójdą z mną !
- Ja pójdę - powiedziała Minerai - Kan i Natsu też, Rocky i Scylla zostaną przy mamie i tacie
- A, więc chodźmy nie mamy sporo czasu, niech ktoś pobiegnie przodem zwołać i ostrzec inne wilki
Natsu pobiegła przed nami.
- Chyba się uda - mój głos był pełen zwątpienia - czy w tym pokoju jest ktoś dyspozycyjny z mocami wody, ognia, czy czegoś innego ?
- Ja świetnie się czuję w wodzie - powiedziała Zeneth
- Znasz kogoś jeszcze ?
- Zuza, Moon i Bella panują nad wszystkimi czterema.
- Przydadzą się, Natsu zaraz ich zawoła.
Gdy wszyscy byli gotowi pobiegliśmy do miejsca spowitego ogniem. Rukia była wykończona, pobiegłem do niej i odciągnąłem ją w bezpieczne miejsce.
Wilki panujące nad żywiołami gasiły pożar, podczas, gdy inne ewakuowały się w bezpieczne miejsce lub tak jak ja zajmowały się ratowaniem bliskich osób.
Rukia była w złym stanie. Pochyliłem się nad nią.
- Rukia ? Czy...czy...ten

(Rukia dokończ proszę)

Od Minerai-cd Opowiadania Rivera

Już prawie. Prawie go pocałowałam, nagle usłyszałam Kana. "Dzięki braciszku, zawsze w odpowiednim momencie ". Przeprosiłam go i pobiegłam do jaskini. Już chciałam dać bure Kanowi  przy wejściu, gdy zobaczyłam że tata leży na podłodze, a mama płacze przestraszyłam się.
-O..Ona jest ... z....z tobą w ciąży?-wyjęczała mama.
W jednej chwili ogarnął mnie gniew. Tata zdradził mamę? Jak on mógł ,ona jest piękna i wyjątkowa. Jeszcze potem co dodała Zeneth już się pogubiłam .
-Jaka klątwa?Co zrobiła Amber?-pytania kłębiły mi się w głowie.Scylla i Kan pociągnęli mnie na bok. Zaraz przybiegł Rocky. Od razu zaczęli opowiadać o tym co się stało. Wytrzeszczyłam oczy, a Rocky otworzył szeroko gębę.
- Co za...-zaczął Rocky ale moja siostra mu przerwała.
-Daj nam dokończyć!-skarciła go.
Jak wszystko mi opowiedziała nie dziwiłam się reakcji mamy. Poszłam i przytuliłam ją i tate. Poczułam zbierający gniew. W moich oczach zapłonął płomyczek, (widzę że kolejna cecha po rodzicach)ale szybko się uspokoiłam. Nic mi by to nie dało. Współczułam im, to straszne. Zebrało mi się na płacz. A to się rzadko zdarza. Wybiegłam. Mam nadzieje że nadal tam jest. Został. To piękne. Nagle przytuliłam się do niego i zaczęłam płakać.
-Cii nie płacz.-powiedział
-To okropne!


(niech ktoś dokończy)

Od Vic- moja historia

Śnieg i mróz - moje najpiękniejsze wspomnienia z północy. Tak naprawdę wszystko zmieniło się, gdy odszedł mój starszy brat - Remus.
Nie mam pojęcia jak on dawał sobie radę z oczekiwaniami rodziców, gdy on zginął wszystko przeszło na mnie. Nigdy nie nadawałam się na alfę - byłam odpowiedzialna, ale brakowało mi cech przywódczych, które posiadał mój ojciec i zmarły Remus. Chcieli ze mnie zrobić kogoś kim nie jestem, więc z wielkim bólem opuściłam swój dom. Miałam wyrzuty sumienia - uciekłam z pola bitwy jak pierwszy lepszy tchórz, alfa by tak nie zrobiła. Mimo tego byłam pewna, że moja młodsza siostra poradzi sobie lepiej ode mnie, bo jej charyzmy nigdy nie brakowało. Nie mogłam przyzwyczaić się do umiarkowanego klimatu - tak ciepło, drzewa z liśćmi, a słońce było takie obce, takie nie moje. Szłam przed siebie po drodze udało mi się upolować zająca, byłam taka głodna. Zabrałam się do jedzenia. Do mojego nowego domu zaprosili mnie Rose i Wizard, to było tuż przed tym potwornym zdarzeniem. Dotarły do mnie wieści, że wilczyca imieniem Amer zrobiła TO z Wizardem wbrew jego woli, a Rose próbowała otruć to było straszne. Rozmawiałam o tym ze swoimi przyjaciółmi - duchami one podzielały moją opinię. Była noc włóczyłam się bez celu po lesie, chyba nikt oprócz mnie - dziwadła - nie mógł być tu o tej porze. Usiadłam na wzgórzu podziwiając blask gwiazd i żałując, że ja nigdy nie będę potrafiła tak lśnić.

(Jak ktoś chce to może dokończyć)

Od Rukii- c.d. historii Lena

Położyłam się obok Len'a i usnęłam. Rano obudziły mnie promienie słońca które wpadały do jaskini. Basiora już nie było. Lucky jeszcze spał. Wstałam i wyszłam z jaskini. Poczułam znajomy zapach i ruszyłam za nim. Mój nos zaprowadził mnie prosto do Len'a.
-Dzień do..-nie dokończyłam bo mi przerwał.
-Ciiii.....-przewrócił mnie-widzisz-odepchnął kilka gałęzi a mym oczom ukazali się ludzie.
-Len to są ludzie zwariowałeś, wracajmy.
-Spokojnie, bądź cicho, a nic się nie stanie.
Teraz ucichłam i położyłam się obok Len'a. Obserwowaliśmy tych ludzi. Nagle podjechał samochód. Z niego wysiadł człowiek z jakąś pochodnią.
Rzucił ją na kępkę krzaków a do samochodu wsiadła reszta ludzi i odjechali. Teraz krzaki zapłonęły ogniem który szybko się rozprzestrzeniał.
-Len zawiadom watahę, ja się zajmę ogniem-powiedziałam i rzuciłam się prosto w ogień. Oczywiście płomienie się rozstąpiły bo potrafię nad nimi panować. Zaczęłam wchłaniać ogień, ale szło mi to za wolno by zatrzymać pożar. A Len to wszytko widział.

<Len dokończ>

Od Rivera- c.d. historii Minerai

- Naprawdę się zgadzasz? - zapytałem z paszczą otwartą na całą możliwą szerokość.
- Przeciesz przed chwilą to powiedziałam. - odparła z uniesioną brwią.
Nagle mój uśmiech się przekrzywił. "Ironiczka" pomyślałem.
- Wiem. Ty się chyba nie zmienisz. Ale to i lepiej! River i Minerai. Wredny i ironiczna. - uśmiechnąłem się.
Chiałem ją pocałować, ale usłyszała wycie-wiadomość od Kana. Natychmiast pobiegła do jaskini alf. Położyłem się w miejscu gdzie przed chwilą staliśmy i leżałem. Czekałem na nią, nie wiem dlaczego. Wiedziałem że dzisiaj już nie wróci. Siedziałem tak do nocy.

[C. D. kto chce może dokończyć.]

Od Lena- c.d. historii Rukii

-Czy mógłbyś nikomu nie mówić tego co ci opowiedziałam o swoim dzieciństwie? 
-Czemu miałbym komuś mówić coś co mogłoby zadać tobie ból ?
- Nie wiem...ale wiesz - westchnęła - niektórzy nie są tymi za kogo się podają
- Obiecuję, że nigdy nie podjąłbym się żadnej czynności, która mogłaby doprowadzić do twojej krzywdy
- Dzięki - położyła się obok mnie - bo wiesz ja też w życiu nie powiedziałabym nikomu o twoich sprawach
- Dobrze wiedzieć

(Dokończ Rukia)

Od Rukii- c.d. historii Lena

- Len, czekaj...ja ten... może zostaniesz ?-zapytałam rumieniąc się.
- Dobrze, jeśli tego chcesz...-odpowiedział i wszedł do jaskini.
Lucky już spał., tyle że na podłodze. Podniosłam go delikatnie i położyłam na posłaniu.
-Len poczekaj chwilę, zaraz przyniosę niedźwiedzie futro dla ciebie-powiedziałam i wyjęłam z "szafy" brązowe futro.
-Proszę-powiedziałam rozkładając je-słuchaj Len, mam taką małą prośbę.
-Tak?
-Czy mógłbyś nikomu nie mówić tego co ci opowiedziałam o swoim dzieciństwie?

<Len dokończ proszę>

Nowy członek- Vic

 Vic

imię: Vic (czyt. Wik)
status: medium, jeśli trzeba umie też walczyć
wiek: 3 lata
płeć: samica
moce: telekineza, jest medium (tzn.komunikuje się z duchami albo innymi nadprzyrodzonymi siłami), panuje nad śniegiem, lodem itp. (jak każdy wilk z północy), posługuje się talizmanami do obrony cudzej i własnej
partner/partnerka: szuka
dzieci: nie ma
rodzeństwo: zmarły brat (często z nim rozmawia) i siostra (żyjąca)
jak trafiła tutaj: pochodzi z północy, odeszła ze swojej rodzinnej watahy, ponieważ miała dość wymagań ze strony rodziców
charakter: trochę leniwa, przyjazna, pomocna, rozsądna, uważna, odważna, jeśli coś ją krępuje robi się nieśmiała, poza duchami nie miała nigdy żadnych przyjaciół

Od Zeneth- c.d historii Rose

Nie mogłam już znieść tej ciszy, choć zdążyłam się przyzwyczaić do milczenia mojego serca to ten stan spokoju mi nie służył.
- Słuchajcie jeszcze nic nie wiadomo, wiem od wróżbitki, że ta rzuciła na Amber klątwę, która nie pozwoli zajść jej w ciąże z Wizardem
Zapłakana Rose spojrzała na mnie.
- Na ?...Co, cczy na pewno ?
- Nie wiem, nigdy nie wierzyłam w takie rzeczy jak uroki, czy klątwy...no, ale Anabel twierdzi, że to zadziała, jeśli Wizard jej nie kocha
- To co zrobimy ? - zapytała Flora
- Nie mam pojęcia, chyba możemy tylko czekać...
Rose znowu zanosiła się od płaczu.

(Niech ktoś dokończy)

Od Rose-dokończenie historii Zeneth

Poszłam z Zeneth do jej jaskini. Wizard był już obudzony. Po tym zdarzeniu co Amber z nim... zrobiła było straszne. Jak tylko minęłam próg nie podnosiłam głowy. Nie, nie mogłam spojrzeć mu w oczy. Jak wstał tylko powiedziałam do Scylly.
-Nie za najlepiej słońce.
Wizard uniósł łep a ja się rozplakałam i zapytałam go nadal nie patrząc mu w oczy.
 -O..Ona jest ... z....z tobą w ciąży?-wyjęczałam
To było straszne nie mogłam sobie wyobrazić że ta małpa Amber nosi dzieci Wizarda.
-Ja...-powiedział Wizard
Zapadła  przejmująca cisza

(niech ktoś dokończy )

Od Lena- c.d historii Rukii

- Len spójrz spadająca gwiazda - powiedziała Rukia, spojrzałem w niebo - masz życzenie ?
- No i chyba się spełnia, a ty o czym pomyślałaś ?
Pocałowała mnie, a ja odwzajemniłem pocałunek.Siedzieliśmy tam wtuleni w siebie jeszcze chwilę, 
gdy zrobiło się naprawdę późno oprowadziłem Rukię do jej jaskini.
- To...życzę Ci dobrej nocy...kkochanie
- Dziękuje
- Tak, więc...do jutra
- Len, czekaj...ja ten...- wyglądała bardzo słodko, gdy się rumieniła - może zostaniesz ?
- Dobrze, jeśli tego chcesz...
Wszedłem do jej jaskini.

(Rukia, dokończ proszę)

sobota, 25 sierpnia 2012

Od Zeneth- c.d historii Rose

Wściekła Rose minęła mnie, gdy wychodziłam z jaskinii. Po chwili dzięki swojej złości Rose przeobraziła się w Wielką Rose. Wadera zaciekle atakowała Amber, która po chwili leżała plackiem na ściółce leśnej. Alfa chciała oddać śmiertelny cios, ale ją powstrzymałam.
- Zeneth, proszę cofnij się, wiesz co ta wariatka zrobiła Wizardowi
- Wiem i przykro mi, ale nie poczujesz się lepiej zabijając ją - spojrzałam na Amber - ona nie jest tego warta
Rose uspokoiła się i powróciła do normalnych rozmiarów, zwróciła się do Amber.
- Masz szczęście, że w porę się opanowałam, nigdy więcej nie pokazuj mi się na oczy !
Amber uciekła z podkulonym ogonem.
- Chodź do Wizarda, twoja wizyta z pewnością poprawi mu humor
Szłyśmy w stronę mojej jaskini, rozmawiałyśmy z Rose, szkoda mi było jej i Wizarda.
- Gdy Wizard wydobrzeje urządzimy jej proces, tym razem pozwoliła sobie na zbyt wiele i moja w tym głowa, żeby wywalić tą psychopatkę z watahy !
Doszłyśmy na miejsce. Flora opiekowała się Wizardem. W mojej grocie zjawiły się też młode alfy, dzieci Wizarda i Rose.
- Jak się czujesz mamo ? - spytała Scylla

(Dokończ Rose lub Wizard)

Od Rukii- c.d historii Lena


- Ja myślałem dużo i ...- powiedział Len i spuścił łeb- wiesz ja...chciałbym, żebyś była moją partnerką nie tylko podczas polowań...
Uśmiechnęłam się.
- Co sugerujesz ?
- Bo ja...- zamilkł ale w końcu wydusił - ko...ja cię kocham
Zarumieniłam się.
-Jeśli chodzi o to, to ja ten.. no ja też cie kocham-wydusiłam i jeszcze bardziej się zarumieniłam. Teraz księżyc zaczął wychodzić a gwiazdy pokazywać się. Spojrzałam w niebo:


-Len spójrz spadająca gwiazda-powiedziała a Len podniósł pysk ku niebu.

<Len dokończ proszę>

Od Dżeka- moja historia

Hm.... to co pamiętam to ogień jak byłem mały. Wyszłem z płonącego lasu. Znaleźli mnie ludzie. Starsi chcieli mnie zabić, ale mała dziewczynka Klara ich powstrzymała i przygarnęła mnie. Gdy skończyłem rok byłem za "duży" jak uważali jej rodzice ale Klara nie chciała ich słuchać i nie zgadzała się mnie oddać do zoo lub wypuścić. Więc pewnej nocy rodzice zostawili mnie przy okolicznym lesie i kazali mi iść. Poszłem. Wędrowałem tak aż 2 lata gdy zobaczyłem piękną wilczyce skradającą się do sarny. Upolowała ją ale nie zobaczyła jak z tyłu zbliza się do niej jeleń.
Zawołałem :
-Uważaj!-i zaatakowałem jelenia ogniem i tak został pysznie upieczony.
-Dzięki. A przy okazji jestem Scylla.
-Jestem Dżek.
-Masz watahe?
-Nie nie mam.
-Chcesz należeć do mojej?
-Jesteś alfą?- wytrzeszczyłem oczy, była bardzo młoda.
-Nie ich córką.
-Acha, chętnie dołączę.
I tak oto znalazłem się w tej watasze.

Nowy wilk- Dżek

 Dżek

imię: Dżek
status: opiekun towarzyszy zwłaszcza smoków, przywódca polowań
wiek:3 lata
płeć: samiec
moce: wszystko związane z ogniem, mocny ruch to zionięcie tornadem ognia. rozmawia z smokami i feniksami,lata, przejmuję czyjeś moce, nie da się go opanować,zawładnąć
partner/partnerka: pragnie mieć
dzieci:nie ma
rodzeństwo: nie pamięta
jak trawiłeś/trawiłaś tutaj: przypadkowo błąkałem się i spotkałem Scylle pogadałem z nią i zaprosiła mnie do watahy
charakter:tajemniczy,cichy, trochę denerwując

Od Minerai-c.d. opowiadania Rivera

-Co... za szczere wyzwanie-powiedziałam z uśmiechem.-Nie wiedziałam że cie na to stać. Bałam się że ci się nie podobam.
-Ja niezbyt dobrze okazuje emocje.
-Zauważyłam.-powiedziałam wesoło.-Ale podobam ci się? Jestem ironiczna i uśmiechnięta.
-No i miła,to bardziej ja powinienem się bać czy mnie polubisz. Ty mnie  po prostu...... o.......-to ostatnie słowa powiedział strasznie cicho.
-Musisz być odważny,mów.
-Oczarowałaś.
-A ja muszę też ci coś powiedzieć lubię cię,bardzo wręcz kocham cię. Więc wracając do pytania-zgadzam się.
(dokończ River)

Od Chanel- moja historia

Moja historia zapowiadała się nawet ciekawie , aż do pewnego czasu . Jako mały wilczek zostałam wychowana na farmię , wtem czas nazywano mnie Izuna . Pełniłam role zaganiacza krów , owiec i bydła na pastwisko i do stodoły . Lecz z rokiem stawałam się co raz większa i niebezpieczna . Właściciele bali się o swoje bydło i trzodę , w końcu wilk karmiony mięsem staje się drapieżnikiem . W końcu ogrodzili mi kawałek miejsca , ale mi to nie wystarczało . Mimo tego że mnie i moich właścicieli przywiązała miłość musiałam uciec. 7 metrów nie wystarczało mi do właściwego wybiegania się . Więc pod wieczór kiedy wszyscy spali , wykopałam dół by przejść pod ogrodzeniem i wymknąć się . Byłam głodna , ale na krok nigdy bym nie ruszyła ich owiec . Gdy byłam już po za progiem obszaru właścicieli kierowałam się na wschód , podobno tam gromadzą się wilcze stada . " Byś może i mnie przyjmą " - Pytałam się z ciekawości . I tak mijały dni , godziny i miesiące a ja nadal podążałam na wschód . Pewnego poranka wstałam ze swojego snu i słyszałam szelst skradających się wilczych łap . Krok stawał się coraz dostępniejszy i słyszalny . Rozglądałam się ... aż w końcu natknęłam się na wilka zasadzającego się na swą zwierzynę . Nim się obejrzałam miał ją w paszczy i pożerał ją , kęs za kęsem . Podeszłam bliżej i w mgnieniu oka znalazłam całe wilcze stado .
- Witaj , jestem Izun... jestem Chanel . - Powiedziałam natychmiastowo .
- Witaj Chanel , jestem Wizard Alfa tej wilczej rodziny . - Odpowiedział donośnym głosem .
Nim zapytałam się o przyjęcie mnie jako członka Watahy Srebrnej Gwiazdy od razu przyjął mnie i podarował smaczny kąsek jelenia .

I od tak mogę czuć się bezpiecznie wiedząc że tu mogę mieć kogoś bliskiego . Nie lubie opowiadać o swojej historii ....

C.D.N
( Jak ktoś chce odpowiedzieć )

Od Rivera- c.d historii Minerai

- Dzięki za ciekawy dzień, do jutra. - powiedziała Minerai.
Poszedłem do jamy i usnąłem.
Mój sen:
Moja łapa siedzi w potrzasku. Zwijam się z bólu. Nagle widzę moją rodzinę we mgle (mama, tata, brat i dwie siostry). Rozszarpują ich psy. W brutalny sposób odrywam łapę od potrzasku i biegnę w ich stronę. Zaczynam walczyć z psami. Kiedy zabiłem wszystkie pojawiają się czarny i biały wilki. Czarny zabija białego i wstępuje w moją duszę. To strasznie boli. Kszyczę i wyję. Nagle biały wilk przemienia się w Minerai. Leży nieżywa.

Obudziłem się rano. Poszłem do młodej alfy.
- Cześć Minerai!
- Dlaczego jesteś taki niewyspany? - zapytała.
- Mam ostatnio dziwne sny.
- Może poranna kąpiel ci pomoże. - powiedziała i poszliśmy nad jezioro.
Wskoczyła do wody. Namawiała mnie abym wszedł do wody. Po długim namawianiu wskoczyłem robiąc wielką falę która odepchneła wilczycę dalej ode mnie. Chciałem się roześmiać ale się powstrzymałem. Przypomniała mi się moja rodzina. Podpłynąłem do Minerai.
- Umiesz polować?
- No, pewnie!
- Może upolujemy sobie razem śniadanie?
- Chętnie. Upolujmy sarnę.
- A może jelenia.
- Widzę że lubisz wyzwania. - powiedziała i wyszła z wody otrzepując się.
Zacząłem tropić.
- Idźmy na wschód. Tam jest stado jeleni.
Ruszyliśmy "galopem" poprzez las aż doszliśmy na polanę. Wybraliśmy starą sztukę żeby nie zakłucać łańcucha pokarmowego.
- Zajdź go od przodu i zwróć na siebie uwagę. Ja zaatakuję od tyłu. - powiedziałem.
- OK!
Kiedy ustawiliśmy się na pozycjach zaczęło się polowanie. Skoczyłem na niego od tyłu. Dołączyła się Minerai. Po kilku minutach jeleń padł. Zaczeliśmy ucztę kiedy najedliśmy się do syta zawyłem i zawołałem inne wilki na jedzenie. Poszliśmy na spacer. Było bardzo romantycznie. Kiedy usiedliśmy położyłem swoją łapę na jej łapie.
- Eee... Mam takie pytanie... Chciałabyś być moją... dziewczyną? - zapytałem nieśmiało.

(Mierai dokończ)


Od Rose



-Marny sposób otruć samice która zna się na roślinach leczniczych i ich możliwości płyną w mojej krwi.-wysapałam
-Kto?- powiedziałam do małych kwiatków ułożyły się w postać wilczycy Amber.
-Nie, a to wredna kreatura!-przestraszyłam się bo wiedziałam że mam moc panowania nad innymi oprócz.. mnie ponieważ moc ziemi mnie chroni.
-Gdzie on jest...-powiedziałam
-Gdzie on jest...-powiedziałam.
Rośliny ułożyły strzałkę. Pobiegłam w kierunku jaskini Zeneth po drodze minęłam ją . Wpadłam do groty na której leżał Wizard.
-Co się stało...?
Flora mi wszystko opowiedziała
-JAK MOGŁA TO ZROBIĆ!!!-krzyczałam .-czemu czemu?-powiedziałam prawie szeptem.
-Daj mu tę roślinę, dzięki temu nikt nim nigdy już nie zawładnie.
-Zaraz go wyleczę -powiedziała Flora
-A teraz Amber pożałuję!-powiedziałam a w moich oczach zapalił się ogień. Robiło mi się tak jak wściekałam się nad życie.
-Amber!-zawowałam
-Czego!?-powiedziała z nużeniem.
-Zabiję cię!-powiedziałam i szybko owinęły ją kolczaste pnącza.
-Mam przewagę bo ziemia wchłania wodę. I w ogóle kiedy jestem zła mam mocne i dziwne moce.
Zaczęłam rosnąć i rosnąć. Urosłam na 12 metrów.Złapałam ją i wytarmosiłam ją i rzuciłam daleko. Po czym poleciałam za nią.

(niech ktoś dokończy)


piątek, 24 sierpnia 2012

Od Anabel- Amber

-Wiem co zrobiłaś-powiedziałam do Amber.-Przewidziałam to.
-I co z tego?
-Wróżbitce nie można się zbytnio mieszać w przyszłość ale zanim wyszłaś na polowanie rzuciłam na ciebie czar,a może klątwę?
-Jaką-powiedziała z przerażeniem.
-Że zajdziesz w ciąże tylko jeśli tamta osoba cię kocha a w przypadku Wizarda tak nie jest.
-Jak śmiesz!-chciała się na mnie rzucić ale zniknęłam.

(niech ktoś dokończy)

Od Zeneth- c.d. historii Wizarda

Zbierałam zioła w lesie, aż tu nagle wyczułam krew to była Amber, wyglądała na strasznie z siebie zadowoloną i nawet nie przejmowała się tym, że z jej sierści spływa krew. Ślad krwi Amber doprowadził mnie do jej domu, było w nim tak ponuro... i śmierdziało. Szłam w głąb jaskinii, kiedy nagle zobaczyłam śpiącego Wizarda, wyglądał na wykończonego i w dodatku znajdował się w jakiejś bańce. Znałam tę sztuczkę - to była metoda obezwładniająca przeciwnika. Rozbiłam bańkę, po czym lekko szturchnęłam go łapą.
- Wizard...Wizard proszę wstań
Obudził się.
- Zostaw mnie psychopatko !
Poczułam się urażona.
- Zeneth ?! To ty ?!
- Nie widać ? Kto ci to zrobił ?
- Amber...- wydyszał
- Ta Amber, która obsesyjnie się w tobie kocha i nienawidzi Rose ?
- A właśnie Rose...muszę ją znaleźć...zobaczyć czy nic jej nie jest
- Nie w takim stanie, Amber tak cię załatwiła, że nawet łapy nie uniesiesz
- Ale Rose...
- Zabiorę cię do mojej groty, wytworzę uzdrawiającą bańkę, żeby cię przenieść, Flora zajmie się tobą, a ja w tym czasie znajdę Rose
- Dobrze, ale mam nadzieję, że twoja bańka nie wykorzysta mnie tak jak ta Amber
Zaśmiałam się.
- To będzie zupełnie inna bańka
Zabrałam rannego Wizarda do groty, opowiedział mi o całym zdarzeniu, Amber była naprawdę obrzydliwa. Flora zajęła się Wizardem, a ja tak jak obiecałam poszłam szukać Rose.
Wychodząc usłyszałam głos Wizarda.
- Dziękuje Zeneth, za to co dla mnie robisz
- Po to tu jestem, żeby leczyć chorych, a Amber wymaga lekarskiej pomocy
Zaśmiał się.
- Uważaj, żeby ciebie nie zaciągnęła do jaskini !
Mimo, iż żartował wyglądał na przygnębionego i nie mogłam się mu dziwić.
- Opiekuj się naszą alfą, Floro

(Dokończ Wizard, Amber lub Rose)

Od Wizarda- c.d historii Amber

-Jesteś psychopatką!- krzyczałem, ale ona nie zwracała na to uwagi.
Zaczynała się rozkręcać. Nie mogłem znieść, tego że wykorzystywała mnie w tak brutalny sposób. Potraktowałą mnie jak maszynę do krycia. Cały czas myślałem o Rose.
-Oby tylko nic jej się nie stało. Ona jest całym moim życiem. Ona i dzieci...nasze dzieci.- myślałem przez cały czas.
Amber bawiła się mną tak prawie cały dzień. Wataha pewnie mnie szukała, tylko że pewnie nikt nie zna tej jaskini. Nie mogłem znieść jednej myśli mianowicie: "Rose mi nie wybaczy". Gdy zaczęło się ściemniać, Amber zostawiła mnie, wyczerpanego, w jaskini. Wszędzie były ślady krwi Amber, ponieważ to chyba był jej pierwszy stosunek i zostawiała krew wszędzie. Kierowała mną, tak że całując się z nią przyciskałem ją do ściany i na odwrót. Nastała noc. Bałem się, że jeśli nikt mnie nie znajdzie, Amber przyjdzie jutro zrobić ze mną to samo co dziś. Z wycieńczenia, zasnąłem.
(niech ktoś dokończy)

Od Amber

Byłam na polowaniu, gdy zobaczyłam Rose z "moim" Wizardem. Zaczaiłam się w krzakach, aby ich obserwować. Jak zwykle całowali się i przytulali, aż coś w środku zaczęło mną miotać. Chciałam rzucić się na Rose, ale powstrzymałam się w ostatniej chwili, bo wymyśliłam coś lepszego. Wzięłam swój łuk i zatrute strzały, które wzięłam na polowanie, wycelowałam w Rose i strzeliłam. Strzała trafiła samicę prosto w łapę, wadera upadła. Gdy Wizard pochylił się nad nią, trafiłam go kamieniem w głowę. Oboje leżeli nieprzytmoni. Dzięki mocach wody umieściłam go w wodnej bańce, aby nie wyszedł. Poszłam do pobliskiej jaskini w wodospadzie i zabrałam ze sobą Wizarda, który znajdował się w bańce. Tam przykułam go łańcuchami do ściany, aby nie mógł uciec. Gdy się obudził powiedział:
-Co...co ja tu robię?
-Nie martw się kochanie, jesteśmy bezpieczni.
-Kochanie?! Co zrobiłaś z Rose?
-Nie zawracaj sobie nią tej ślicznej główki.
-Nie odzywaj się do mnie tak!- zawarczał.
-Nie bój się to nie boli.- powiedziałam, po czym użyłam mocy dzięki, której steruję innymi.
-Co...co mi zrobiłaś? N-nie mogę się ruszać.
-Już dobrze...- po tych słowach pocałowałam go, on nie mógł się opierać, ponieważ był pod moją kontrolą. Odwzajemnił pocałuek, nie był on prawdziwy i szczery, ale i tak się cieszyłam.
Odkułam go, aby nie cierpiał. Użyłam mojej mocy i już po chwili całowaliśmy się i przytulaliśmy bez wytchnienia. Wreszcie zmusiłam go do stosunku.
-Co robisz?! Przestań!- zaprzeczał.
-To dla twojego dobra. Rose nie jest ciebie warta.- powtarzałam mu.
Czułam się tak spełniona, pławiłam się w roskoszy. Wizard krzyczał, ale wiedziałam, że on tego chce.
(dokończ Wizarduś :3)

Od Nasty

Cały ranek wyłam, układając swą piosenkę jak codzień, ale brakowało mi Flory. Uczyła się u Zeneth jak uzdrawiać i nie miałam jej tego za złe, ja po prostu czułam się samotna. Postanowiłam odwiedzić siostrę. Weszłam do groty.
- Gdzie twoja przełożona ?
- Anastasia ! - upuściła jakichś kamień, który z hukiem rozbił się o kamienne podłoże - ale ze mnie niezdara
- Pomogę ci to posprzątać
- Dzięki
- Jak sobie radzisz ?
- Myślę, że dobrze, ale strasznie się stresuję, bo Zeneth zostawiła mnie jaskinię cudzych wspomnień na całe dwie doby do pilnowania
- Jestem pewna, że świetnie ci pójdzie
- Chciałabym podzielać twój optymizm, ale znając mnie to na pewno coś sknocę
- Nawet tak nie myśl, kochana
Wychodziłam.
- Wpadnę jutro i pamiętaj wszystko będzie dobrze !
- Pa, Nasty i dzięki za pomoc
- Nie ma o czym gadać
Wędrowałam po lesie, czekając na swoją popołudniową zmianę kiedy nagle jakichś nieznajomy mi wilk przyszpilił mnie do ziemi.
(Dokończyć może ktokolwiek)

Od Sayony

Kiedy miałam 2lata, moją rodzinną watahe zaatakowała grupa uzbrojonych ludzi. Rozstrzelali wszystkich(tak wtedy myślałam), oprócz mnie. Schowałam się do małej jaskini i wyszłam dopiero kiedy odeszli. Przerażona samotnością, zamieszkałam w lesie. Pewnej nocy, kiedy polowałam, zaatakował mnie wilk. Był straszny i wściekły. Rozerwał mi do krwi dwie przednie łapy i mocno uderzył w głowę. Zaczął się szyderczo śmiać, ale nagle jego uśmiech zgasł. I wtedy go zobaczyłam:

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiqU6Y8SkfpXI244DiS3T2KKtUK4ePUBTbNbP_hZlooT5zRe5ionhn_0ChG296s5AoKJIxiXJNVBEJsTRu3prjtNzSG8kvh3V5k15bNqWLdNe7ss9hD3dmh-aNGA77Ue17deUK31t_s2IQ/s320/riverzr.jpg

Powalił wrogiego wilka na ziemię. Zabił go, żeby mnie uratować. Chwila, ja go skądś kojarzę, pomyślałam.
-Wizard...- Szepnęłam. Byłam zbyt rozkojarzona, żeby powiedzieć coś więcej, więc kiedy wziął mnie na swój grzbiet, zemdlałam. Ocknęłam się dopiero w jakiejś jaskini.
-Co się...
-Sayona.- Usłyszałam głos.- Moja mała siostra, Sayona. Jak się cieszę...
-Wizard.- Powiedziałam, wstając powoli.- Ty żyjesz. Ale jak?
Zaczęłam płakać, a on podszedł do mnie przytulił. Tak samo robił, gdy byliśmy mali, a nasz ojciec umierał.
-No już, spokojnie Say.
-Hm, nikt mnie tak nie nazywał, odkąd skończyłam dwa lata. Skąd się tu wziąłeś?
-Stworzyłem własną watahę, nasza uzdrowicielka doprowadziła cię do porządku.
Dopiero teraz zauważyłam, że nie krwawię.
-Podziękuj jej ode mnie.
-Dobrze.
-A teraz, może opowiesz mi wszystko od początku?
-Hm, dobry pomysł.
Wizard wytłumaczył mi jak uciekł i jak znalazł swój dom tutaj.
-Dołączysz do nas?
-Bardzo chętnie.
-Świetnie, choć, pokażę ci gdzie będziesz mieszkać, a jutro przedstawię cie stadu.

Od Natsu- c.d historii Luveita

Myślałam i myślałam... Ale doszłam do wniosku że tak. Nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak z nim... Wszedł do mojej jaskini i powiedział :
-To co?
-Tak...-Powiedziałam zarumieniona...
Później odszedł do swojej jaskini.. Chciałam powiedzieć o tym mamie
-Mamo ja...ja chodzę z Luveitem...
-Z tym wilkiem? Ok jeżeli to twoja miłość...-Uśmiechnęła się.Następnego dnia poszłam polować z Luveitem
<Dokończ Luveit>

Od Minerai dokończenie historii Rivera

-Chyba oślepłam bo widzę że się uśmiechasz- zażartowałam.
-Nie, nie oślepłaś.-powiedział pół poważnie/pół zabawnie.
-Wiesz co ja od początku uważałam że nie jesteś straszny, wystarczy zajrzeć w głąb duszy.
-Dzięki-wysapał.
-A może.....-powiedziałam mocząc łapkę w wodzie.
-A może co?-powiedział z lekkim niepokojem.
-Potrzebujesz kąpieli!- i chlasnęłam go wodą.
-Ej!-zawarczał lecz się opamiętał.-Prze...praszam.
-Nie ma za co. Już się przyzwyczaiłam, miło że się opamiętujesz . A teraz SKOK NA BOMBĘ!.
Wykorzystałam moc wody by specjalnie poleciała w stronę Rivera. Wynurzyłam się a River stał przemoczony do suchej nitki.
-Hahaha. Żałuj  ze nie widzisz  swojej miny.
I po raz drugi widziałam lekki uśmieszek z pod ociekających włosów które opadły mu na oczy. Wyszłam i otrząsnęłam się.
-Nie ma to jak oczyszczająca kąpiel- powiedziałam.
-No...
-O jej jak późno muszę już wracać do domu-Już chciałam się rzucić w stronę jamy gdy powiedział:
-Poczekaj-podszedł do mnie.-Odprowadzę cię.
-Co za szlachetny cel.-rzekłam unosząc brwi.
-Bo się rozmyśle.
-Tak?
-Tak.-powiedział i ruszyliśmy.
Weszłam do jamy.
-Dzięki za ciekawy dzień, do jutra.-powiedziałam kładąc moją łapę na jego i tak się pożegnaliśmy on poszedł do jamy a ja poszła rozmyślać



(dokończ River )

Od Lena- c.d historii Rukii

- Byłeś świetny -powiedziała Rukia, po raz pierwszy ktoś powiedział mi komplement - co teraz zrobimy? Chyba nie zjemy całego. 
- Ja po ostatnich dwóch łaniach jestem pełny, ale wataha na pewno ucieszy się na taką pokaźną kolację
- Ale jak zawleczemy go do jaskini ?
- Z tym byłby kłopot...
- Już wiem po prostu damy im znać o naszej zdobyczy, jeśli są głodni to przyjdą
Zaczęliśmy wyć. Wiadomość dotarła, bo ktoś nam odpowiedział. Trzy wilki szybko zabrały się za jelenia. Odeszliśmy.
- To co teraz zrobimy ?
- Chciałem zaproponować ci kolację, ale chyba mamy ją już z głowy
- Tak, nie przełknę już nawet zająca
- Może spacer ?
- Mamy dziś piękny zachód słońca
Było bardzo miło i ten "spacerek", chyba po pewnym czasie przeistoczył się w nieplanowaną randkę. Miała piękne oczy szare jak mgła, w której lubiłem się chować. Poczułem się trochę zawstydzony, bo gapiłem się na nią przez cały wieczór, ale nie mogłem oderwać wzroku. Leżeliśmy na polanie.
- Rukia ?
- Hmmm ?
- Ja myślałem dużo i ...- spuściłem łeb, nie wiedziałem, jak to wyznać - wiesz ja...chciałbym, żebyś była moją partnerką nie tylko podczas polowań...
Uśmiechnęła się.
- Co sugerujesz ?
- Bo ja...- zamilkłem - ko...ja cię kocham

(proszę dokończ Rukia)

Od Rivera- c.d historii Minerai

- Cześć, Minerai! - przywitałem ją.
- Co robicie? - zapytała.
- Zeneth pomaga mi w szukaniu starego mitu.
- Jakiego mitu?
- O wilkach dobra i zła.
- Słyszałam o nich. Po co ci ta informacja?
- To już nieistotne. Może chciałabyś pójść ze mną na spacer.
- Chętnie.
Kiedy wychodziliśmy od Zeneth powiedziałem jej cicho:
- Dzięki że nie uważasz że nie jestem wrednym "potworem".
- A skąd ty to wiesz? - zapytała zdziwiona.
- Czytam w myślach. -- powiedziałem z uśmiechem.
Poszliśmy z Minerai do lasu. Było bardzo romantycznie. Weszliśmy do dzikiego sadu z wiśniami. Skoczyłem wysoko w górę i zerwałem trochę wiśni. Podałem je Minerai, po czym zjedliśmy je na spółkę. Ponieważ wilki zwykle nie jedzą owoców skrzywiłem się strasznie co rozbawiło młodą alfę. Zaczeliśmy biegać pomiędzy drzewami. Czułem się jak w raju. Zatrzymaliśmy się nad jeziorkiem. Siedzieliśmy obok siebie i wpatrywaliśmy się w pełnię księżyca.Spojżałem na nią i uśmiechnąłem się.

(c. d. Minerai jeśli chce)

Od Minerai- c.d historii Rivera

- Dziękuję. Co mógłbym dla ciebie zrobić?
- Daj mi święty spokój! - powiedziałam.
-------------------------------------------

Poszłam do lasu.
-Czemu ja głupia to powiedziałam?-zawarczałam sama na siebie.
-Już zaczyna mi odwalać. Pięknie! Po prostu cudownie! -krzyczaqłam zła na siebie.
Przecież nie jestem wredna tylko ironiczna i lekko denerwująca,ale nie zła.-myślałam.-Jak nie zachowuje się alfa. hm.... Tak! Tak idę....-nie dokończyłam mego postanowienia bo za drzewa wyszła Scylla.
-Co się stało?
-A nic. A ty co tu robisz?-od razu humor mi się poprawił Scylla zawsze sprawiała mnie w dobry nastrój.-Szukasz swojej drugiej połówki, czy zwierzyny.-powiedziałam słodko.
Obie się rozśmiałyśmy.
-Haahaha Ty się nigdy nie zmienisz. Zawsze będziesz zadziorna.
-Heh. A jak przecież mnie znasz.-puściłam jej oczko.-W sumie zwierzyną jest też chłopak . 1.Najpierw musisz go wypatrzyć-przyjęłam pozycje polującą.-2.Potem musisz go poznać, mocne i słabe strony i taki jest wewnątrz-skradałam się.- A kiedy wiesz że masz szanse3. próbujesz- i skoczyłam na zająca, zabijając go.- Jeśli czegoś pragniesz walcz do końca nigdy się nie... poddawaj.
Scylla wyczuła pauze w moim zdaniu.
-Łał przestałaś mówić. Sprawa poważna. Już leć.
Odwróciłam się do niej. Tak przed nią nic się nie ukryje. Spojrzałam na nią z miną "dziękuje " i wybiegłam z lasu. Po chwili zobaczyłam Rivera z... Zeneth . Zrobiło mi się smutno.Wiedziałam że Zeneh go nie podrywa. Tylko rozmawiali, nie miałam jej tego za złe Ale zaraz krok 3. Uśmiechnęłam się. Muszę wziąć się w garść .
-Cześć River! Cześć Zeneth.

(dokończ River)

Od Rukii- c.d historii Lena

-Jasne, czemu nie-powiedziałam.
-No to pa.
-Pa.


<><><>< Na polowaniu ><><><><><

Z Len'em współpracowało mi się wyśmienicie. Z nikim jeszcze się tak nie dogadywałam jak z nim. Upolowaliśmy sporo zwierząt, ale kiedy dojrzeliśmy słynnego jelenia z którym nikt jeszcze nie wygrał, przestało nas to obchodzić. Wychodziło na to, że obydwoje lubimy wyzwania więc zapytałam by się tylko upewnić:
-Len, czy myślisz o tym samym co ja?
-Jeśli chodzi o jelenia to tak.
Tylko na tę odpowiedź czekałam. Rzuciłam się przed siebie, prosto na jelenia, a Len tak samo. Byliśmy przy nim w pół sekundy. Ale potem nie było wcale tak łatwo walczyliśmy z nim bardzo długo. Kilka razy jeleń prawie staranował jedno z nas. Gdyby nie to, że się zgraliśmy w ataku zapewne byłoby po nas. Ale w końcu udało się. Jeleń padł. My ostro zmęczeni i posiniaczeni siedzieliśmy koło niego z dumą.
-Byłeś świetny-powiedziałam w końcu do Lena- co teraz zrobimy? Chyba nie zjemy całego.

<Len, dokończ proszę>

Od Luveita- c.d historii Natsu

Nigdy nie zapomnę tego dnia i oczywiście nocy. Razem z Natsu poszliśmy nad wodospad, było tak romantycznie... Wtuleni w siebie patrzyliśmy z gwiazdy.
-Zobacz to wygląda jak motyl!- powiedziała Natsu wskazując na piękną konstelację.
-A ta jak dwa zakochane wilki.- powiedziałem wskazując łapą na gwiazdy nad nami.
Zaczęliśmy się śmiać,a po chwili trwaliśmy w namiętnym pocałunku.
-Natsu, to dzieje się tak szybko, ale Kocham cię!
-Ja ciebie też...- wyszeptała mi do ucha.
Przytuliliśmy się do siebie i nawet nie spostrzegliśmy, że nadszedł ranek. Gdy wracaliśmy do jaskiń postanowiłem ją zapytać:
-Czy z-zostaniesz moją partnerką?
-Luveit, ja muszę o tym pomyśleć- po tych słowach odbiegła odemnie i zostałem sam.(dokończ Natsu)

Od Natsu- c.d historii Luveita

-Myślałam i myślałam aż wkońcu wybiła 20;00 tylko na to czekałam.
-Puk, puk- Usłyszałam i od razu podbiegłam do drzwi...
-Cz...cześć Luveit...-Powiedziałam zawstydzona...
-Idziemy?- Zapytał
-Tak tak chodźmy.-Szliśmy i szliśmy w końcu doszliśmy :/.
-O.o Przygotowałeś sarnę.-Powiedziałam.
-T..tak specjalnie dla ciebie...-Powiedział z uśmiechem.Zjedliśmy po kawałku i w końcu wydarzyło się coś czego nie zapomnę nigdy... Spojrzeliśmy sobie w oczy i... i pocałowaliśmy się! Po pocałunku spędziliśmy wspaniałą noc .
<Dokończ Luveit>

Od Rivera- c.d historii Zeneth

Biegłem za Minerai. Zawołałem: "Minerai! Zaczekaj!". Kiedy się odwróciła nasze nosy zetkneły się ze sobą. Zarumieniłem się i odsunąłem trochę od niej.
- Ja... Ja... przepraszam cię za moje zachowanie.- powiedziałem ze spuszczoną głową.
Kiedy popatrzyłem na nią zatrzęsły mi się łapy.
- Wybaczysz mi? - poprosiłem błagalnym tonem. Pomyślałem że wyglądam żałośnie i wyprostowałem się.
- Nie wiem czy można ci wybaczyć. - powiedziała oschle. - Ale wybaczam ci.
Uśmiechnąłem się.
- Dziękuję. Co mógłbym dla ciebie zrobić?
- Daj mi święty spokój! - powiedziała.
Chciała odejść ale zatrzymałem ją. Zastanawiałem się przez chwilę co powiedzieć. W końcu zdecydowałem się na najmniej właściwą odpowiedź:
- Jeszcze raz przepraszam. - powiedziałem i odeszłem.
Kiedy znów podeszłem nad strumyk. Zeneth już nie było. Położyłem się w paprociach tak że nikt mnie nie widział. Usnąłem. Przez sen zacząłem się wiercić. Śnił mi się koszmar.
Opis mojego snu:
Kszyczę i wyję z bólu. Nie mogę się ruszyć, moja lewa łapa siedzi w potrzasku. Nagle uwalniam się. Uciekam a za mną biegnie sfora psów. Zaczynam walkę. Kiedy zabiłem wszystkie psy ujżałem 2 wilki: białego i czarnego. Walczą ze sobą nieustannie aż do momentu kiedy czarny zabił białego. Ten czarny podchodzi do mnie i wchodzi w moją duszę. [...]
Obudziłem się kiedy Zeneth polała mnie wodą.
- Co się stało!? - zapytałem ledwo dysząc ze strachu.
- Coś ci się śniło. - powiedziała spokojnym tonem.
- Rzeczywiście. - powiedziałem i otrzepłem się z wody.
- Co takiego ci się śniło?
Zamyśliłem się chwile.
- Moja rodzina.
- Napewno? - powiedziała z uniesioną brwią.
- No dobra. Śniło mi się polowanie. Znaczy obława.
- Rozumiem.
- Wiesz może co symbolizują dwa wilki: czarny i biały?
- Być może... Chodź do mojej jaskini, coś znajdziemy.
Kiedy weszliśmy do jaskini, Zeneth wyciągneła grubą księgę pod tytułem "Mity i legendy wilków" i zaczeła przekładać kartki. Zaczeła czytać:
- "Dwa wilki; biały i czarny symbolizują dobro i zło. Biały symbolizuje dobro; jest czysty i sprwiedliwy, a czarny symbolizuje zło; jest zły i groźny. Według legendy każdy ma w sobie takiego wilka które cały czas ze sobą walczą. Wygrywa ten którego się karmi."
- Karmi? - zapytałem.
- Nie wiem o co chodzi, sam musisz to odgadnąć.
Wyszłem z jaskini i poszedłem na spacer po lesie. Cały czas myślałem o "karmieniu" wilków.

C. D. N.

Od Luveita- c.d historii Natsu

Natsu była bardzo sympatyczna, odrazu ją polubiłem. Chociaż sam nie wiem czy dla mnie to tylko przyjaźń. Ona była inna niż, wadery które poznałem w swoim życiu. Powoduje, że chce być lepszy niż jestem.
-Czy chciałabyś wpaść dziś do mnie na kolację?- spytałem cały w nerwach.
-No pewnie.- odparła spokojnie.
-Nie wiem czy ona czuje to samo do mnie, co ja do niej. Przecież jest taka mądra, miła i ładna. Nie jestem jej wart.- myślałem.-Pewnie jestem, dla niej tylko zwykłym, nic nie wartym basiorem, a ona zadaje się ze mną tylko z grzeczności, jak przystało na porządnego wilka.
-Może cię odprowadzić?- spytałem.
-Bardzo chętnie.- odparła z uśmiechem.
Znajdowaliśmy się niedaleko jaskini alf, w której mieszkała, więc nas spacer nie trwał zbyt długo.
-Do zobaczenia na kolacji.- rzuciłem, odchodząc.
(dokończ Natsu)

Od Lena

- Wiesz może zmieńmy temat, mam takie pytanko, umiesz dobrze tropić?
- Nieźle tropię, ale wolę pościg, a następnie atak
- Ja też lubię biegać
- No co ty ?
- Jestem szybka jak błyskawica
- To może się pościgamy ?
- Zgoda
Ścigaliśmy się, aż do rana, choć nam wydawało się, że to sekundy. Świat kręcił się dookoła, a my biegliśmy obok siebie, żadne nie chciało odpuścić. Gdy oboje wykorkowaliśmy ze zmęczenia słońce już wstało. Zatrzymaliśmy trochę dalej od jaskini, żeby nie pobudzić śpiących. Dyszeliśmy, ledwie mogliśmy złapać oddech.
- Nieźle
- Dzięki
- Oczywiście nie nadążyłabyś za mną, gdybym nie dawał ci forów
- Taak ?
- Jasne, wyszedłbym na chama, gdybym nie pozwalał panienkom, chociaż zremisować
- Mnie nie musisz dawać forów
- Przekonaj mnie, do jaskini i tym razem żadnych forów, jeśli obiecasz, że się nie obrazisz
- Obiecuję
Biegliśmy, nie wierzyłem jeszcze nikt do tej pory nie zdołał za mną nadążyć, gdy biegłem pełnią swojej możliwości. Od kiedy ją zobaczyłem na polowaniu wiedziałem, że jest niezwykła, a ten całonocny wyścig tylko mnie w tym utwierdził. Dobiegliśmy razem do celu.
- A więc co się stało ? Byłeś w gorszej formie, czy po prostu miałam szczęście mistrzu ?
- Nie, to było super jeszcze nikt nie dotrzymał mi kroku w biegu
Przy jaskini znaleźliśmy Lucky'ego, spał i najwyraźniej nic mu nie było. Szeptaliśmy.
- Dobrze, że się znalazł - powiedziała z ulgą Rukia
- Tak, to do zobaczenia na polowaniu
- Len, czekaj
- Tak ?
- Skoro tak dobrze się dogadujemy i dotrzymujemy sobie kroku to może...
Zrozumiałem co ma na myśli, nie chciałem dać po sobie poznać, że tylko czekałem, aż o to zapyta. Po chwili zebrałem się na odwagę.
- Powiedz, czy zostałabyś moją partnerką...podczas polowań ?

(Dokończ proszę Rukia)

Od Natsu

Dobra nareszcie dorosłam... I mogę robić wszystko co chcę!!!
-Mamo idę na polowanie.
-Dobrze córciu...-Powiedziała Rose.Zobaczyłam zająca skradałam się i skoczyłam. A tu z krzaków wyskoczył Luveit chyba na tego samego zająca...
-Och przepraszam Natasu...-Chyba się zawstydził.
-To ja przepraszam.-Chyba zrobiły mi się rumieńce...
-Chodź wracamy do domu.
-Ok.-Po drodze gawędziliśmy. On rozumiał mnie a ja jego... To były najcudowniejsze chwile w moim życiu...
<Dokończ Luveit>

Od Zeneth- c.d historii Rivera

Był ranek poszłam się napić. Już z oddali słyszałam odgłosy kłótni. Okazało się, że to River kłóci się z Minerai, która minęła mnie gdy odchodziła. River był bardzo zamknięty w sobie, prawie nic się nie odzywał, a jak już robił to z wielką łaską. Wodził wzrokiem za Minerai, wiedziałam, że ten z pozoru "twardziel" musi coś do niej czuć. Gdy piłam wydobył się z niego dźwięk coś pomiędzy warknięciem, a skowytem. Czuć było od niego tęsknotą,
- Niezły sposób na poderwanie alfy - skomentowałam zimnym, beznamiętnym głosem
- Nie masz jakichś ziół do zbierania ?! - zawarczał, ale op chwili jego wyraz twarzy złagodniał jakby żałował swojego zachowania
- Możesz oszukiwać ją, watahę, a nawet siebie, ale mnie nie zdołasz przekonać, że jesteś zły, ty jesteś po prostu kimś komu przydarzyło się wiele złych rzeczy
Zamilkł.
- Nie mówię tego ot tak, ja też wiem jak to jest stracić rodzinę - mój głos stał się mocny i ostry już nie pamiętałam kiedy ostatnio dałam się ponieść emocjom
Uspokoiłam się.
- Powinieneś ją przeprosić, może jeszcze tego nie rozumiesz, ale ona może być twoją nową rodziną
Siedział tak jeszcze przez chwilę, a potem zerwał się i pobiegł za Minerai. Biegnąc obejrzał się i sporzał na mnie, chyba mogę uznać to za "Dziękuje".

(Dokończcie Minerai lub River)

czwartek, 23 sierpnia 2012

Towarzysz Rivera

Kaazar

Imię: Kaazar
Wiek: 400 lat
Płeć: Samiec
Moce: Potrafi rozpylić w okół siebie ogień który go pochłania, panuje, żyje w zgodzie z ogniem i inne moce związane z ogniem.
Charakter: Bezlitosny dla wroga, romantyczny, odważny, zawsze pomoże Riverowi.
Partner: Szuka, podkuchuje się w Blue; walczy z Dustem o jej względy.

Od Rivera





W nocy nie mogłem zasnąć. Cały czas myślałem o jednej rzeczy. I ta jedna rzecz nie dawała mi spokoju... Kręciłem się w leżu i myślałem tylko o jednym: o niej. Cały czas widziałem jej obraz. Była piękna, poruszała się z gracją... Uśmiechnąłem się z zamkniętymi oczami. Pomyślałem "To nie ma sensu, ona; taka mądra i piękna alfa, a ja (?); zwykły wojownik w dodatku z podłym charakterem. Na początku myślałem że polecę na Jennę, Florę albo chociaż Zuzę, ale ona ma taki charakter. I ten jej głos; taki piękny. Chyba się zakochałem! " Nie ma gorszej rzeczy niż zakochanie się. Wkońcu i mnie dopadła. Sprubowałem przestać myśleć. Kiedy nadszedł ranek wyszłem z jaskini napić się wody. Nadeszła Minerai.
- Dzień dobry, River. - przywitała się (jak na młodą alfę przystało).
- Czego chcesz? - powiedziałem okazując swój charakter.
- Chciałam się przywitać! Musisz na mnie ciągle warczeć?! - zapytała rozzłoszczona
- Przykro mi ale muszę. - powiedziałem obojętnie.
- A więc do widzenia!!! - warkneła na mnie i odwróciła się.
Pomyślałem: "Co ja zrobiłem! Teraz się do mnie nigdy nie odezwie. Muszę to odkręcić." - Minerai!
Nie odwróciła się.
- P... Dzień dobry. - powiedziałem z udawaną odojętnością.
Uśmiechneła się lekko.
- Chciałeś coś jeszcze powiedzieć?
Przełkąłem slinę. - Co? Co miałem powiedzieć?
- Myślałam że ty to wiesz... - powiedziała smutno i odeszła.
" Jeżeli dalej będę się tak zachowywał to nikogo dla siebie nie znajdę." - pomyślałem.

C. D. N.
< dokończy Minerai albo ktoś inny>

Nowy wilk- Chanel

Chanel
imię: Chanel { czyt. Czanel }
status: Łuczniczka
wiek: 3 lata
płeć: Samica, Wadera
moce: Wnikanie w umysły innych i czytanie myśli , wszystko kojarzące się z mrokiem i ciemnością , komunikowanie się z duchami , jasnowidzenie, drugi wzrok, wizje dostaje dopiero gdy nadejdzie burza.
partner/partnerka: Nie szuka , być może najdzie ale wątpię z jej charakterem .
dzieci: Brak !
rodzeństwo: Była jedynaczką .
jak trawiłeś/trawiłaś tutaj: Po przez koleżanki .
charakter: Uparta , zawsze postawi na swoim , nie lubi być miła i sympatyczna lecz zdarza się jej , tajemnicza , wygląda na smutną ale jej mina zawsze jest ponura , lubi ciemniejsze zakamarki , nie lubi być w centrum zauważenia .
Właściciel: szogun22

Od Rukii- c.d historii Lena


Kiedy tak spacerowaliśmy Len opowiedział mi wszystko o sobie i kiedy skończył powiedział:
-Teraz wiesz już chyba wszystko.
-Tak.
-A opowiedziałabyś mi coś o sobie?
-Wątpię czy chciałbyś o tym słuchać.
-Proszę.
-No zgoda, a więc, kiedy byłam mała na moje stado napadło inne.Matkę zabito wraz z moim rodzeństwem.Mi jakimś cudem udało się uciec i przeżyć.Wychowywałam się samotnie wędrując po lasach aż pewnego razu wpadłam na tutejszą Alphę i mnie przyjęto. Niezbyt ciekawe prawda?
-No...
-Wiesz może zmieńmy temat, mam takie pytanko, umiesz dobrze tropić?
<Len dokończ proszę>

Natsu dorosła!

Natsu

imię: Natasu
status:Młoda Alfa (przyszywana)
wiek:1 rok
płeć:samica
moce:Powietrze, słońce zjawiska atmosweryczne
partner/partnerka: Podoba jej się Luveit
dzieci:Nie ma (jeszcze )
rodzeństwo:Nie wie
jak trawiłeś/trawiłaś tutaj:Watacha mnie porzuciła i znaleźli mnie Wizard i Rose
charakter:romantyczna, zabawna

środa, 22 sierpnia 2012

Nowy członek- Luveit

Luveit

imię: Luveit (czyt. Luvejt)
status: łowca
wiek: 2,5 roku
płeć: samiec
moce: włada mrokiem i światłem, nadzwyczaj rozwinięte zmysły, niewidzialność,panuje nad nocą, teleportacja, umie wywołać burzę, włada piorunami, wtapianie się w otoczenie.
partner/partnerka: szuka
dzieci: nie ma
rodzeństwo: Miał siostrę, ale nie widział jej odkąd stracili rodziców.
jak trawiłeś/trawiłaś tutaj: Długa i nudna.
charakter: odważny, opiekuńczy, stanowczy, broni tego na czym mu zależy,uroczy , słodki , męski, towarzyski.

Nowa moderatorka!

Teraz możecie wysyłać opowiadania, wilki itp. także do julia2001julia ( login z howrse).

Nowe wilki- Flora i Anastasia

Flora

Imię: Flora
Status: Uczennica uzdrowicielki
Wiek: 2 lata
Płeć: Samica
Moce: Posiada wizje, ale nie potrafi jeszcze dobrze ich odczytywać, umie wtopić się w otoczenie, stać się niewidzialną i lewitować
Partner: Szuka
Dzieci: Nie ma
Rodzeństwo: Nasty
Jak trafiłaś tutaj: Urodziła się w zoo, ale ono zbankrutowało i musiało wypuścić część zwierząt na wolność, a część sprzedać
Charakter: Jest udomowiona i kiepsko radzi sobie z polowaniami, boi się wody i ciemności, nieśmiała, nie lubi się wyróżniać, nieco niezdarna, zawsze stara się pomagać siostrze i przyjaciołom z watahy

Anastasia


Imię: Anastasia, ale dla przyjaciół Nasty
Status: Zwiadowca
Wiek: 2 lata
Płeć: Samica
Moce: Umie wtopić się w otoczenie, stać się niewidzialną, lewitować, ma niesamowity głos, który sprawia, że rośliny szybciej rosną
Partner: Szuka
Dzieci: Nie ma
Rodzeństwo: Flora
Jak trafiłaś tutaj: Urodziła się w zoo, ale ono zbankrutowało i musiało wypuścić część zwierząt na wolność, a część sprzedać
Charakter: Sympatyczna, optymistka, pewna siebie, marzy o wielkiej miłości, lojalna, uwielbia śpiewać, zawsze pomaga siostrze i innym wilkom, lubi romantyczne spacery w blasku księżyca

Od Lena- c.d historii Rukii

-Co tu robisz o tej porze? -zapytała Rukia
Byłem członkiem watahy od niedawna, więc nie znałem prawie nikogo, a Rukię kojarzyłem przeważnie z widzenia i nigdy nie miałem okazji z nią porozmawiać. Pamiętałem jedynie, że podczas jednego z polowań była bardzo skupiona na tym co robi, a jej precyzja i szybkość były uderzające. Teraz w lesie nie wiedziałem co powinienem jej powiedzieć, przyzwyczaiłem się już, że noc jest porą, w której nie muszę zakładać maski codzienności.
- A co ty tu robisz o tej porze ?
- Zapytałam pierwsza
Hmmm...co ja tu właściwie robiłem...biegałem?...myślałem?...czy może też użalałem się nad sobą? 
- Spacer...tak myślę, czy chwilę temu ktoś ci towarzyszył...słyszałem coś i nie byłaś to wyłącznie ty
Posmutniała.
- No znalazłam liska...Lucky'ego zamordowali mu mamę...ja chciałam go przygarnąć, ale wystraszył się i uciekł...
Pożałowałem, że użalam się nad sobą z powodu pozycji mojego brata w mojej dawnej sforze, gdy na co dzień małe lisy tracą rodziców.
- Wróci.
Spojrzała na mnie jakoś dziwnie.
- Skoro nie ma nikogo na świecie oprócz ciebie to wróci, w końcu nie ma dokąd pójść...
To jej spojrzenie coraz bardziej mnie wkurzało. Warknąłem.
- No co ?!
- Nic... tylko przez chwilę myślałam, że mówiłeś o sobie
- Nie.
Zamilkłem. Gdzieś w oddali wydawało mi się, że słyszę moich dawnych przyjaciół, trochę tęskniłem za Luchistem, za naszymi sprzeczkami, a trochę bardziej za Miną i jej opiekuńczym głosem. Ale oprócz nich nie miałem za kim tęsknić.
- Nie nie mówiłem o sobie. Zauważ różnicę ten lis ma ciebie, a ja nie mam nikogo...nikogo. Ale mam watahę, mogę dla niej polować i być jej częścią... to mi wystarczy.
Uśmiechnęła się.
- Masz i watahę i mnie. Skoro już spacerujesz to może razem pójdziemy na spacer, a jeśli się nam poszczęści znajdziemy Lucky'ego.
- Więc chodźmy.
Poszliśmy. Nie wiem czemu, ale czułem się pełniejszy w środku i to nie przez tego jelenia, który był na kolację...

(Ja już skończyłem, ale jeśli chcesz Rukia to coś dopisz)