Chodziłam
sobie jakby nigdy nic po lesie. Tak tyle, że była noc i nagle
usłyszałam czyjeś wołanie o pomoc. Poleciałam w tamtym kierunku. Okazało
się, że to mały lisek wpadł w sidła ludzi. Pomogłam mu się uwolnić i
potem zaciekawiona zapytałam o imię.Powiedział że ma na imię Lucky i, że
jego mamę zabili myśliwi. żal mi się go zrobiło i powiedziałam , że
może zostać ze mną. Ucieszył się, ale nagle coś ruszyło się w krzakach a
lisek wystraszył się i uciekł. Wtedy zawołałam go głośno:
-Lucky!!! To tylko wiatr, wracaj, proszę.
Chwile później lisek był już przy mnie, ale co najciekawsze nadbiegł też Len.
-Hejka, Len-powiedziałam.
-Hej, Rukia- odpowiedział.
-Co tu robisz o tej porze?-zapytałam.
(Len, dokończ)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz