- Byłeś świetny -powiedziała Rukia, po raz pierwszy ktoś powiedział
mi komplement - co teraz zrobimy? Chyba nie zjemy całego.
- Ja po ostatnich dwóch łaniach jestem pełny, ale wataha na pewno
ucieszy się na taką pokaźną kolację
- Ale jak zawleczemy go do jaskini ?
- Z tym byłby kłopot...
- Już wiem po prostu damy im znać o naszej zdobyczy, jeśli są
głodni to przyjdą
Zaczęliśmy wyć. Wiadomość dotarła, bo ktoś nam odpowiedział. Trzy
wilki szybko zabrały się za jelenia. Odeszliśmy.
- To co teraz zrobimy ?
- Chciałem zaproponować ci kolację, ale chyba mamy ją już z głowy
- Tak, nie przełknę już nawet zająca
- Może spacer ?
- Mamy dziś piękny zachód słońca
Było bardzo miło i ten "spacerek", chyba po pewnym czasie
przeistoczył się w nieplanowaną randkę. Miała piękne oczy szare jak
mgła, w której lubiłem się chować. Poczułem się trochę zawstydzony,
bo gapiłem się na nią przez cały wieczór, ale nie mogłem oderwać
wzroku. Leżeliśmy na polanie.
- Rukia ?
- Hmmm ?
- Ja myślałem dużo i ...- spuściłem łeb, nie wiedziałem, jak to
wyznać - wiesz ja...chciałbym, żebyś była moją partnerką nie tylko
podczas polowań...
Uśmiechnęła się.
- Co sugerujesz ?
- Bo ja...- zamilkłem - ko...ja cię kocham
(proszę dokończ Rukia)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz