piątek, 24 sierpnia 2012

Od Sayony

Kiedy miałam 2lata, moją rodzinną watahe zaatakowała grupa uzbrojonych ludzi. Rozstrzelali wszystkich(tak wtedy myślałam), oprócz mnie. Schowałam się do małej jaskini i wyszłam dopiero kiedy odeszli. Przerażona samotnością, zamieszkałam w lesie. Pewnej nocy, kiedy polowałam, zaatakował mnie wilk. Był straszny i wściekły. Rozerwał mi do krwi dwie przednie łapy i mocno uderzył w głowę. Zaczął się szyderczo śmiać, ale nagle jego uśmiech zgasł. I wtedy go zobaczyłam:

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiqU6Y8SkfpXI244DiS3T2KKtUK4ePUBTbNbP_hZlooT5zRe5ionhn_0ChG296s5AoKJIxiXJNVBEJsTRu3prjtNzSG8kvh3V5k15bNqWLdNe7ss9hD3dmh-aNGA77Ue17deUK31t_s2IQ/s320/riverzr.jpg

Powalił wrogiego wilka na ziemię. Zabił go, żeby mnie uratować. Chwila, ja go skądś kojarzę, pomyślałam.
-Wizard...- Szepnęłam. Byłam zbyt rozkojarzona, żeby powiedzieć coś więcej, więc kiedy wziął mnie na swój grzbiet, zemdlałam. Ocknęłam się dopiero w jakiejś jaskini.
-Co się...
-Sayona.- Usłyszałam głos.- Moja mała siostra, Sayona. Jak się cieszę...
-Wizard.- Powiedziałam, wstając powoli.- Ty żyjesz. Ale jak?
Zaczęłam płakać, a on podszedł do mnie przytulił. Tak samo robił, gdy byliśmy mali, a nasz ojciec umierał.
-No już, spokojnie Say.
-Hm, nikt mnie tak nie nazywał, odkąd skończyłam dwa lata. Skąd się tu wziąłeś?
-Stworzyłem własną watahę, nasza uzdrowicielka doprowadziła cię do porządku.
Dopiero teraz zauważyłam, że nie krwawię.
-Podziękuj jej ode mnie.
-Dobrze.
-A teraz, może opowiesz mi wszystko od początku?
-Hm, dobry pomysł.
Wizard wytłumaczył mi jak uciekł i jak znalazł swój dom tutaj.
-Dołączysz do nas?
-Bardzo chętnie.
-Świetnie, choć, pokażę ci gdzie będziesz mieszkać, a jutro przedstawię cie stadu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz