sobota, 4 sierpnia 2012

Od Anabel- moja smutna historia

-Choć Lon- powiedziałam.- musimy coś upolować
-Już mamo nie unoś się tak-powiedział i skoczył na mame.
-Jestem przecież mistrzem polowań.-dokończył
-Będziesz nim jak skończysz 1 i pół roku.-dodałam
-Już nie wiele mi brakuje.
-Ta jasne tylko pół roku-Zaśmiałam się.
I wyszliśmy. Jak maszerowaliśmy przez las, wszędzie się rozglądałam. Czułam niepokój. Od ostatnich kilku dni śniły mi się koszmary. A całe moje życie nauczyło mnie jednego, mianowicie : NIGDY ALE TO NIGDY NIE LEKCEWAŻ SNÓW.
Na razie nic się nie działo. Zobaczyłam sarnę już przygotowywałam się do skoku gdy usłuszałam:
-MAMO!- zostałam odpychnięta . Usłyszałam świst I potworne wycie.
Obejrzałam się. Na ziemi leżał mój syn z strzałą w boku.
-NIE, NIE, NIE!- zaczęłam krzyczeć. Na skale z łukiem stał Alf.
-CZEMU DO ZROBIŁEŚ?!-nie mogłam się pohamować
-Dlatego że zabiłaś mi córkę, chciałem zabić ciebie ale smarkacz mi przeszkodził.
-Nie zabiłam jej! Ona sama weszła do mojej jaskini i zaczęła mieszać eliksiry mówiłam jej by tego nie robiła ale ona się nie posłuchała! I straż nie pozwalała mi się do niej zbliżyć!- zawarczałam.
-ŁGASZ!- zawył
Wiedziałam że nie będzie mnie słuchał. Był zarozumiały .Machnęłam łapą nad ciałem ledwo żyjącego syna zamienił się w parę i wleciał do mojej sakiewki. Rzuciłam na niego klątwę i na jego pokolenie. Po tym zaczęłam uciekać.
Alf spojrzał na mnie ze zdziwieniem. Kiedy się ocknął od razu napiął łuk ze strzałą. Wypuścił cięciwę. Chybił. Chciał założyć kolejną ale byłam już daleko.
-Nigdy tu nie wracaj- usłyszałam za sobą.
Biegłam cały dzień bałam się zatrzymać. W końcu wpadłam na jedną samice. Strasznie się przestraszyłam więc zawarczałam. Tamta samica też odwarczała. Ale nagle uspokoiła się a jej wzrok złagodniał.
-Czemu płaczesz?- zapytała
(Och ja głupia ona nie wydaję się zła)pomyślałam.
- Uciekałam przed wilkami które chciały mnie zabić wybacz mi.
-Spokojnie zapraszam do watahy wszystko mi opowiesz.
Samicą okazała się Rose samica Alfa postanowiłam tu zostać. Wszystko jej opowiedziałam słuchała z uwagą. Na końcu spytała:
-Czyli masz jego ciało przy sobie- spytała ze zdziwieniem
-W postaci hibernacji. Nie mogę go przywołać do poprzedniego stanu bo…bo….- rozpłakałam się
-Nie płacz.-Pocieszyła mnie
-Obiecuję że nie spocznę póki go nie odzyskam –pomyślałam sobie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz