Cały ranek wyłam, układając swą piosenkę jak codzień, ale brakowało
mi Flory. Uczyła się u Zeneth jak uzdrawiać i nie miałam jej tego
za złe, ja po prostu czułam się samotna. Postanowiłam odwiedzić
siostrę. Weszłam do groty.
- Gdzie twoja przełożona ?
- Anastasia ! - upuściła jakichś kamień, który z hukiem rozbił się
o kamienne podłoże - ale ze mnie niezdara
- Pomogę ci to posprzątać
- Dzięki
- Jak sobie radzisz ?
- Myślę, że dobrze, ale strasznie się stresuję, bo Zeneth zostawiła
mnie jaskinię cudzych wspomnień na całe dwie doby do
pilnowania
- Jestem pewna, że świetnie ci pójdzie
- Chciałabym podzielać twój optymizm, ale znając mnie to na pewno
coś sknocę
- Nawet tak nie myśl, kochana
Wychodziłam.
- Wpadnę jutro i pamiętaj wszystko będzie dobrze !
- Pa, Nasty i dzięki za pomoc
- Nie ma o czym gadać
Wędrowałam po lesie, czekając na swoją popołudniową zmianę kiedy
nagle jakichś nieznajomy mi wilk przyszpilił mnie do ziemi.
(Dokończyć może ktokolwiek)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz