-Natsu...Natsu!- krzyczałem ale ona się nie budziła.
Wciąż oddychała więc byłem pewnien że dalej żyje, pomimo tego faktu bałe się, że zapadła w śpiączkę.
-Nie rób mi tego!- wydarłem się na cały głos, po czym położyłem się na jej brzuchu i zacząłem płakać.
Po kilku minutach, usłyszałem jej głos:
-Luveit co się stało?
-Natsu!- krzyknąłem po czym ją przytuliłem.- Jak dobrze że nic ci nie jest. Leż a ja zrobię ci herbatę.
-Nie! Nic mi nie jest!- zaprzeczała.
Wstała z posłania i upadła na ziemię.
-Jesteś bardzo słaba, musisz leżeć.- powiedziałem, po czym ułożyłem na łożu i przykryłem kocem.
(dokończ Natsu)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz