To była tragedia.
Rukia w końcu padnie, bo w końcu ile ognia można wchłonąć.
Pobiegłem do jaskini uzdrowicielki naszybciej jak się dało - tam w
końcu znajdowali się Ci, którzy mogli uratować nasz dom. Ja nie
mogłem pomóc - nie panuję nad żadnym z żywiołów, dlatego musiałem
znaleźć takie wilki, które pomogłyby Rukii zatrzymać pożar.
Dobiegłem. Atmosfera była dość napięta jedni płakali, a drudzy
stali w milczeniu.
- Ej, wiem, że to może nie najlepszy moment, ale las się pali
spłoniemy wszyscy, jeśli Ci, którzy panują nad żywiołami nie pójdą
z mną !
- Ja pójdę - powiedziała Minerai - Kan i Natsu też, Rocky i Scylla
zostaną przy mamie i tacie
- A, więc chodźmy nie mamy sporo czasu, niech ktoś pobiegnie
przodem zwołać i ostrzec inne wilki
Natsu pobiegła przed nami.
- Chyba się uda - mój głos był pełen zwątpienia - czy w tym pokoju
jest ktoś dyspozycyjny z mocami wody, ognia, czy czegoś innego ?
- Ja świetnie się czuję w wodzie - powiedziała Zeneth
- Znasz kogoś jeszcze ?
- Zuza, Moon i Bella panują nad wszystkimi czterema.
- Przydadzą się, Natsu zaraz ich zawoła.
Gdy wszyscy byli gotowi pobiegliśmy do miejsca spowitego ogniem.
Rukia była wykończona, pobiegłem do niej i odciągnąłem ją w
bezpieczne miejsce.
Wilki panujące nad żywiołami gasiły pożar, podczas, gdy inne
ewakuowały się w bezpieczne miejsce lub tak jak ja zajmowały się
ratowaniem bliskich osób.
Rukia była w złym stanie. Pochyliłem się nad nią.
- Rukia ? Czy...czy...ten
(Rukia dokończ proszę)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz