wtorek, 21 sierpnia 2012

Od Lena

Jest taka chwila między snem, a marzeniem - nie sen i nie przeczucie, lecz coś dziwnego jakby kombinacja tych dwóch rzeczy. Oczy otwierają się powoli, a wrażenie, że ktoś na ciebie patrzy, przenika przez watę ciepła i zmęczenia. Właśnie wtedy ją zobaczyłem piękna otoczona mgłą, taka niedostępna, a przez to taka moja. Zawsze pojawiała się w nocy kiedy spałem i śniłem o tej, której jeszcze nie znalazłem. Noc była jedyną porą, w której byłem sobą, gdy byłem sam nie musiałem udawać swojego brata, ani nikogo innego. Tej nocy wyszedłem z jaskini coś nie pozwalało mi zasnąć. Biegłem najszybciej jak tylko potrafiłem, słyszałem jedynie bicie swojego serca i stykanie się moich łap z podłożem ściółki leśnej. Już dawno nie czułem się taki wolny. Kiedy nagle usłyszałem czyjś głos w oddali. Zacząłem nasłuchiwać to wcale nie było tak daleko. Pobiegłem tam niesamowicie ciekawy kto jeszcze nie śpi o tej porze.

(Dokończyć może ktokolwiek chce)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz