Był
ranek poszłam się napić. Już z oddali słyszałam odgłosy kłótni. Okazało
się, że to River kłóci się z Minerai, która minęła mnie gdy odchodziła.
River był bardzo zamknięty w sobie, prawie nic się nie odzywał, a jak
już robił to z wielką łaską. Wodził wzrokiem za Minerai, wiedziałam, że
ten z pozoru "twardziel" musi coś do niej czuć. Gdy piłam wydobył się z
niego dźwięk coś pomiędzy warknięciem, a skowytem. Czuć było od niego
tęsknotą,
- Niezły sposób na poderwanie alfy - skomentowałam zimnym, beznamiętnym głosem
- Nie masz jakichś ziół do zbierania ?! - zawarczał, ale op chwili jego wyraz twarzy złagodniał jakby żałował swojego zachowania
- Możesz oszukiwać ją, watahę, a nawet siebie, ale mnie nie zdołasz
przekonać, że jesteś zły, ty jesteś po prostu kimś komu przydarzyło się
wiele złych rzeczy
Zamilkł.
- Nie mówię tego ot tak, ja też wiem jak to jest stracić rodzinę - mój
głos stał się mocny i ostry już nie pamiętałam kiedy ostatnio dałam się
ponieść emocjom
Uspokoiłam się.
- Powinieneś ją przeprosić, może jeszcze tego nie rozumiesz, ale ona może być twoją nową rodziną
Siedział tak jeszcze przez chwilę, a potem zerwał się i pobiegł za
Minerai. Biegnąc obejrzał się i sporzał na mnie, chyba mogę uznać to za
"Dziękuje".
(Dokończcie Minerai lub River)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz