piątek, 24 sierpnia 2012

Od Zeneth- c.d historii Rivera

Był ranek poszłam się napić. Już z oddali słyszałam odgłosy kłótni. Okazało się, że to River kłóci się z Minerai, która minęła mnie gdy odchodziła. River był bardzo zamknięty w sobie, prawie nic się nie odzywał, a jak już robił to z wielką łaską. Wodził wzrokiem za Minerai, wiedziałam, że ten z pozoru "twardziel" musi coś do niej czuć. Gdy piłam wydobył się z niego dźwięk coś pomiędzy warknięciem, a skowytem. Czuć było od niego tęsknotą,
- Niezły sposób na poderwanie alfy - skomentowałam zimnym, beznamiętnym głosem
- Nie masz jakichś ziół do zbierania ?! - zawarczał, ale op chwili jego wyraz twarzy złagodniał jakby żałował swojego zachowania
- Możesz oszukiwać ją, watahę, a nawet siebie, ale mnie nie zdołasz przekonać, że jesteś zły, ty jesteś po prostu kimś komu przydarzyło się wiele złych rzeczy
Zamilkł.
- Nie mówię tego ot tak, ja też wiem jak to jest stracić rodzinę - mój głos stał się mocny i ostry już nie pamiętałam kiedy ostatnio dałam się ponieść emocjom
Uspokoiłam się.
- Powinieneś ją przeprosić, może jeszcze tego nie rozumiesz, ale ona może być twoją nową rodziną
Siedział tak jeszcze przez chwilę, a potem zerwał się i pobiegł za Minerai. Biegnąc obejrzał się i sporzał na mnie, chyba mogę uznać to za "Dziękuje".

(Dokończcie Minerai lub River)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz