Hm....
to co pamiętam to ogień jak byłem mały. Wyszłem z płonącego lasu.
Znaleźli mnie ludzie. Starsi chcieli mnie zabić, ale mała dziewczynka
Klara ich powstrzymała i przygarnęła mnie. Gdy skończyłem rok byłem za
"duży" jak uważali jej rodzice ale Klara nie chciała ich słuchać i nie
zgadzała się mnie oddać do zoo lub wypuścić. Więc pewnej nocy rodzice
zostawili mnie przy okolicznym lesie i kazali mi iść. Poszłem.
Wędrowałem tak aż 2 lata gdy zobaczyłem piękną wilczyce skradającą się
do sarny. Upolowała ją ale nie zobaczyła jak z tyłu zbliza się do niej
jeleń.
Zawołałem :
-Uważaj!-i zaatakowałem jelenia ogniem i tak został pysznie upieczony.
-Dzięki. A przy okazji jestem Scylla.
-Jestem Dżek.
-Masz watahe?
-Nie nie mam.
-Chcesz należeć do mojej?
-Jesteś alfą?- wytrzeszczyłem oczy, była bardzo młoda.
-Nie ich córką.
-Acha, chętnie dołączę.
I tak oto znalazłem się w tej watasze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz