- Rukia ? Czy...czy...ten-usłyszałam Len'a.
-Przecież żyje, nic mi nie jest-powiedziałam.
-Na pewno, bo jak, no wiesz mogę cie zabrać do uzdr....
-Len, nic mi nie jest-przerwałam mu i wstałam, a raczej prawie wstałam, bo jak się podniosłam zachwiały mi się łapy i upadłam.
-Nie zgrywaj bohaterki.
-Nie zgrywam bohaterki, po prostu jestem trochę zmęczona, i tyle.
-W takim razie chodźmy-powiedział Len.
Wstałam i tym razem ustałam, dobra zaczęłam wolno iść za Len'em.
<Len, dokończ proszę>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz