Usłyszałam wycie, obudziłam się natychmiast, zobaczyłam, że nie ma
już uzdrawiającej bańki, a co gorsza nie ma w niej Wizarda. O boże.
O boże. Spokojnie Floro. Oddychaj. Pobiegłam do Zeneth.
- Zeneth...Zeneth...przepraszam, ale musisz wstać
- Znowu rozlałaś napar z bratka ? - spytała sennym głosem
- Nie...- podniosłam głos - natychmiast wstawaj, Wizard jest w
niebezpieczeństwie !
- Co ?!
Natychmiast wstała, zwołałyśmy wszystkie wilki. Wszyscy
byliśmy w szoku. Rose, gdy usłyszała o porwaniu Wizarda zemdlała.
(Dokończ ktoś)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz