Śnieg
i mróz - moje najpiękniejsze wspomnienia z północy. Tak naprawdę
wszystko zmieniło się, gdy odszedł mój starszy brat - Remus.
Nie mam pojęcia jak on dawał sobie radę z oczekiwaniami rodziców, gdy on
zginął wszystko przeszło na mnie. Nigdy nie nadawałam się na alfę -
byłam odpowiedzialna, ale brakowało mi cech przywódczych, które posiadał
mój ojciec i zmarły Remus. Chcieli ze mnie zrobić kogoś kim nie jestem,
więc z wielkim bólem opuściłam swój dom. Miałam wyrzuty sumienia -
uciekłam z pola bitwy jak pierwszy lepszy tchórz, alfa by tak nie
zrobiła. Mimo tego byłam pewna, że moja młodsza siostra poradzi sobie
lepiej ode mnie, bo jej charyzmy nigdy nie brakowało. Nie mogłam
przyzwyczaić się do umiarkowanego klimatu - tak ciepło, drzewa z liśćmi,
a słońce było takie obce, takie nie moje. Szłam przed siebie po drodze
udało mi się upolować zająca, byłam taka głodna. Zabrałam się do
jedzenia. Do mojego nowego domu zaprosili mnie Rose i Wizard, to było
tuż przed tym potwornym zdarzeniem. Dotarły do mnie wieści, że wilczyca
imieniem Amer zrobiła TO z Wizardem wbrew jego woli, a Rose próbowała
otruć to było straszne. Rozmawiałam o tym ze swoimi przyjaciółmi -
duchami one podzielały moją opinię. Była noc włóczyłam się bez celu po
lesie, chyba nikt oprócz mnie - dziwadła - nie mógł być tu o tej porze.
Usiadłam na wzgórzu podziwiając blask gwiazd i żałując, że ja nigdy nie
będę potrafiła tak lśnić.
(Jak ktoś chce to może dokończyć)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz