poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Od Rivera- c.d. op. Minerai


- Cii, nie płacz. - mówiłem przytulając ją.
- To okropne! Jak Amber mogła to zrobić?!- mówiła przez łzy.
Nie wiedziałem co powiedzieć. Przytuliłem ją mocniej.
- Twojemu tacie nic się nie stanie. To Amber ma raczej przekichane.
- Amber będzie miała z nim dzieci!
- Jeżeli można wieżyć wróżbitce to nie będzie miała. - mówiłem spokojnie. W pełni panowałem nad emocjami.
Otarłem jej łzy. Trwaliśmy tak chwilę w objęciach. Wyszeptałem do niej:
- Nie zamartwiaj się.
Odniosłem ją do jaskini alf. Położyłem ją na jej "łóżku" i odwróciłem się do Wizarda. Był bardzo słaby. Poszłem do swojej jaskini i znów śnił mi się ten sen co za pierwszym razem:
Kszyczę i wyję z bólu. Nie mogę się ruszyć, moja lewa łapa siedzi w potrzasku. Brutalnie odrywam ją. Uciekam a za mną biegnie sfora psów. Zaczynam walkę. Kiedy zabiłem wszystkie psy ujżałem 2 wilki: białego i czarnego. Walczą ze sobą nieustannie aż do momentu kiedy czarny zabił białego. Ten czarny podchodzi do mnie i wchodzi w moją duszę. [...]
Rano obudził mnie Kaazar (mój feniks). Uznałem że lepiej nie stresować Minerai dlatego zostałem w jaskini.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz