Zaczęliśmy przemeblowywanie.
-Łóżko przestaw tam, stolik tam...- mówiła Rose wskazując wszystko łapą.
Wkrótce wszystko było już skończone. Poszedłem więc do spiżarni i wyciągnąłem z niej faszerowanego dzika.
-Mmm... mniam!- powiedziałem oblizując się.
Po chwili jedliśmy kolację, oczywiście nie mogło zabraknąć tam świec, bo był to nasz pierwszy dzień we wspólnym mieszkaniu. Po kolacji poszliśmy na magiczną łąkę gdzie rozkwitła nasza miłość. Ja usiadłem na skale, uniosłem łeb do księżyca i zacząłem wyć.
-Przestań bo wszystkich obudzisz.- powiedziała Rose.
Mimo tego nie przestawałem. Po chwili wyliśmy już razem.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Po tych słowach pocałowaliśmy się.
-Jestem zmęczona, może już wracamy- powiedziała Rose.
-Dobrze.- odpowiedziałem.
Gdy wracaliśmy, natknęliśmy się na Starlet, która powiedziała do Rose:
-Pamiętaj, jeśli ja nie mogę go mieć to nikt nie będzie go miał.
Trochę się wystraszyłem, bo zabrzmiało to jak groźba.
Gdy wróciliśmy do jaskini położyliśmy się na łóżko.
-Rose, pamiętaj ja zawsze stanę w twojej obronie- powiedziałem.
-Wiem- powiedziała po czym wtuliła się w moje futro i oboje zasnęliśmy.
[dokończ Rose]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz